Kilka miesięcy temu znalazłem się za kulisami festiwalu Glastonbury i stałem obok Sama Rydera.
Była siódma rano. Sam miał właśnie rozmawiać ze Scottem Millsem z Radia 2, a ja rozpaczliwie szukałem kofeiny.
„No dobra, kolego!” krzyknął i wyciągnął ręce do uścisku. (Sam Ryder świetnie przytula).
Piosenkarz zawsze taki jest – o błyszczących oczach, puszystym ogonie, pełen energii przed śniadaniem – ale na festiwalu Glastonbury miał dodatkowy sprężysty krok.
„Dosłownie oddałem swój nowy album dwa dni temu, w dniu moich urodzin” – powiedział promiennie.
„Miałem katar sienny, ale siedziałem w domowym studiu, drukowałem pliki i wysyłałem je.”
Alergie Rydera można usłyszeć nawet w jego nowym singlu Better Man, po tym jak w ostatniej chwili podjął decyzję o usunięciu oryginalnego wokalu.
„Nie dostrzegłem w tym prawdy. Wydawało mi się to sztuczne” – wyjaśnia, kiedy spotykamy się ponownie w październiku.
„A dla mnie prawda przyszła, gdy miałem katar sienny i zostało mi sześć godzin do upływu terminu”.

Ryder włożył w tę płytę zatytułowaną Heartland całe swoje serce.
W pewnym sensie jest to ryzykowne: porzucenie tandetnego rocka retro, który charakteryzował jego przebój z Eurowizji „Space Man”, na rzecz bardziej introspektywnego, autentycznego brzmienia.
Patrząc z innej strony, ukazuje go jako artystę o większej wartości niż wiecznie uśmiechnięty „brodaty hipis z potężnym głosem” (jak nazwała go jedna z gazet).
„Rozumiem, że ludzie widząc mnie w telewizji lub w wywiadach, mówią: »On jest najbardziej pozytywnym facetem w okolicy«” – mówi Ryder.
„Ale dla mnie to po prostu maniery. Ludzie poświęcili ci swój czas, więc przychodzisz i cieszysz się, że tam jesteś.
„Oczywiście, że nie jestem człowiekiem jednowymiarowym. Przeżywam to samo, co wszyscy inni”.
Tak naprawdę ostatnie kilka lat zrobiło wszystko, co w ich mocy, by wycisnąć z ciała Rydera całą pozytywną energię.

Zdobycie przez Rydera drugiego miejsca w Konkursie Piosenki Eurowizji w 2022 roku było spełnieniem marzenia, o którym marzył przez połowę swojego życia.
Od 16. roku życia śpiewał w kilkudziesięciu zespołach, a „puste koncerty i konta bankowe” pomagały mu w przetrwaniu dzięki temu, że podejmował się prac w budownictwie i prowadził wegańską kawiarnię w Essex.
Wszystko zmieniło się podczas pandemii, gdy zaczął publikować covery na TikToku, z tak zdumiewającym falsetem, że przykuł uwagę Alicii Keys, Justina Biebera i, co najważniejsze, zespołu wybierającego kandydata Wielkiej Brytanii do Eurowizji.
Jednak w wirze, który nastąpił po sukcesie w Turynie, debiutancki album Rydera został wydany w pośpiechu i nie wywołał większego entuzjazmu.
„Evening Standard” napisał, że muzyka „nie oferuje żadnych niespodzianek i nie ryzykuje”. „Guardian” nazwał album „tak bezzębnym, że przy nim Ed Sheeran wygląda jak Nick Cave”.
Fani nie wyrazili na to zgody, co spowodowało, że Ryder znalazł się na pierwszym miejscu list przebojów, a bilety na jego trasę koncertową zostały wyprzedane.
Następnie, na ostatniej randce, piosenkarz odkrył, że jego wytwórnia płytowa w zasadzie zwolniła zespół, który podpisał z nim kontrakt, rozwijał się i pracował z nim.
W geście solidarności odszedł również, odrzucając ofertę nagrania drugiego albumu i rozpoczęcia działalności niezależnej.
„Czujesz się naprawdę wzmocniony, kiedy podejmujesz decyzję i ogłaszasz ją, bo wszyscy trzymają za ciebie kciuki” – wspomina.
Jednak rzeczywistość dała o sobie znać kilka miesięcy później, gdy próbował rozpocząć pracę nad nową płytą.
„Podchodzisz do kranu, a on nie jest podłączony do instalacji wodno-kanalizacyjnej.
„Nie masz zasobów, które miałeś kiedyś: siły roboczej i taranów, żeby ruszyć sprawy do przodu. Zaczynasz więc myśleć, że poniosłeś porażkę i zmierzasz ku upadkowi.
„A największym strachem, jaki odczuwa człowiek po spełnieniu marzenia, jest jego utrata”.
Jack RobinsonKryzys pewności siebie wywrócił jego świat do góry nogami. Ryder zamknął telefon w szufladzie i popadł w stan, który sam nazywa „depresją”.
„Straciłem poczucie własnej wartości, pozytywne nastawienie i optymizm” – mówi.
„Czułem, że to, co robię, jest bezwartościowe. Czułem, że jestem bezwartościowy.
„Za każdym razem, gdy śpiewałem, toczyłem ten sam wewnętrzny dialog, jaki prowadzi się na bieżni na siłowni: 'Poddaj się, poddaj się. Prawdopodobnie łatwiej będzie, jeśli przestaniesz i po prostu zejdziesz’”.
Przez prawie rok był samotny i wycofany, stracił nawet wiarę w muzykę.
„Kiedy na świecie jest tyle bólu i cierpienia, zaczynasz się zastanawiać, co w ogóle może zdziałać muzyka” – mówi.
„Nigdy w życiu nie czułam się tak bliska poddania się. Skąd się to wzięło? Nigdy wcześniej tego nie czułam, więc nie wiedziałam, jak sobie z tym poradzić”.
Odbudowa obszarów wiejskich
Dwie rzeczy pomogły mu odzyskać perspektywę.
Jednym z nich było ponowne oddanie się wierze. Drugim była jego partnerka, Lois Gaskin-Barber, „która przypomina mi, że dopóki mamy siebie nawzajem, przetrwamy wszystko, co przyniesie życie”.
Kiedy poznali się 14 lat temu, Ryder powiedział Gaskin-Barber, że marzy o zamieszkaniu w Nashville, duchowej ojczyźnie muzyki country. I tak właśnie zrobili, przenosząc swoje życie do chaty z bali w lasach Tennessee.
To był początek jego powrotu do zdrowia.
„Uwielbiam to miejsce. Czuję się tak zainspirowany” – mówi.
„Wydaje się, że wszyscy tworzą muzykę każdego dnia, i nie jest to coś w rodzaju industrialnego, w stylu: 'Dobra, spotykamy się o 12:00 w centrum Londynu, zjemy Deliveroo i spróbujemy napisać refren’.
„W Nashville, jeśli chcesz pisać, wychodzisz na zewnątrz, idziesz na spacer albo siadasz na łódce na jeziorze. To moje ulubione zajęcie”.
Sam RyderTe długie, samotne spacery dały początek nowemu albumowi Sama i jest to objawienie.
Jego styl bycia zyskał nową dojrzałość, a także wiarygodność, ponieważ 36-latek opiera się pokusie, by wypalenie emocjonalne przerodziło się w cynizm.
W przypadku Armoura przyznał, że jego optymistyczne nastawienie stało się pułapką, która nie pozwoliła mu przyznać się do wątpliwości i rozczarowania.
„ Zdejmij całą tę zbroję / Nie udźwigniesz całego tego ciężaru ” – śpiewa przy akompaniamencie delikatnego slide’u na gitarze.
W innym utworze tytułowym zaskakująco wykorzystano tę samą frazę, którą użył Will Smith w swoim słynnym wybuchu złości podczas rozdania Oscarów.
„ Lepiej trzymaj moje imię z daleka od ust ” – rzucił Sam swoim krytykom. „ Bo mogę wszystko ” .
Album pełen rytmicznych dźwięków perkusji i namiętnego wokalu idealnie komponuje się z twórczością takich artystów jak Teddy Swims i Hozier, a jego brzmienie Sam nazwał Frontier Soul.
„Powiedziałbym, że to pustynna estetyka z soulowym wokalem. Jak ścieżka dźwiękowa Tarantino albo album Nancy Sinatry – ten dźwięczny dźwięk gitar, zmysłowość produkcji”.
Getty ImagesChoć na płycie znajdują się utwory o tematyce walki, przynajmniej połowa jest hołdem dla jego partnerki, szczególnie w utworze „Better Man” o charakterze jachtowym oraz marzycielsko-oddanym utworze „Electric Marine Blue”.
I dobrze się składa, bo na początku tego miesiąca Sam popełnił największą gafę w swoim związku.
„Byłem w studiu, a Lois napisała mi SMS-a: 'A tak przy okazji, zapomnieliśmy o naszej rocznicy’” – wzdryga się.
Na szczęście zrekompensował to sobie pobytem w luksusowym hotelu, dzięki niedawnej rezerwacji na koncert.
„To jedna z zalet tej pracy” – śmieje się. „Wykorzystaliśmy to doświadczenie jako małą ucieczkę… Naprawdę można zdziałać cuda w ciągu ośmiu godzin”.
To powrót do bezczelnego, dobrego humoru, z którego słynie – bo Sam, jak to Sam, woli liczyć swoje błogosławieństwa, niż rozpamiętywać swoje emocje.
„Jestem wdzięczny, że przeszedłem te próby ducha, bo czymże jest optymizm, jeśli nie jest wystawiony na próbę? To oszustwo, a nawet odrobina psychopatii.
„Jestem więc wdzięczny, że mój pozytywny nastrój został wystawiony na próbę, ponieważ teraz wiem, z czego się składa”.