Lukratywny interes

Ceny na rynku wtórnym bywają oszałamiające. Pluszowy wisiorek z ukrytej edycji – pierwotnie wart 99 juanów – został sprzedany za 1400 juanów (195 dolarów) na chińskiej platformie Dewu. Nowo wydana seria, pierwotnie warta 199 juanów (27,70 dolarów), została odsprzedana za ponad 2000 juanów (278 dolarów).

W Stanach Zjednoczonych oficjalne ceny detaliczne są mniej więcej dwukrotnie wyższe niż w Chinach, co napędza ożywiony rynek figurek Labubu z drugiej ręki.

„Musimy wejść na Facebook Marketplace i musisz znać kogoś, kto zna kogoś innego. Więc tak naprawdę płacisz za możliwość zakupu” – powiedział Horres. „Kupują duże pudełka, rozpakowują je i sprzedają każde osobno za 60 dolarów”.

Horres rozumie, dlaczego wielu użytkowników mediów społecznościowych przedstawia figurki Labubu wiszące na torebkach Hermès Birkin jako symbol statusu. Jednak dla niej Lafufu uosabia prawdziwą istotę tej lalki – jest po prostu zabawką.

„Nie chcę być częścią trendu Birkin i Labubu. Chcę być częścią trendu Lafufu i Birkin z Walmartu” – powiedziała.

Labubusy są wszędzie. Dlaczego więc tak trudno je zdobyć? | artykuł | Wiadomości dla dzieci

„Wielu fanów po prostu nie mogło kupić Labubu, nawet ci, którzy bardzo się starali” – powiedział kierownik sprzedaży fabryki, który nie chciał ujawnić swojego nazwiska ze względu na delikatność branży. „Dlatego zwrócili się ku Lafufu”.

Kierownik wyjaśnił, że podróbki zabawek Labubu z fabryki są wysyłane do Chin, a także do Europy i Azji Południowo-Wschodniej. Większość trafia jednak do Stanów Zjednoczonych, które stanowią ponad 40% eksportu fabryki.

Chiny pozostają największym źródłem podróbek na świecie, mimo że władze zintensyfikowały ściganie. W samych Stanach Zjednoczonych podróbki i towary pirackie z Chin stanowiły 84% wartości i 90% ilości takich towarów skonfiskowanych przez funkcjonariuszy w 2023 roku, zgodnie z analizą rynku przeprowadzoną w 2024 roku przez Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych.

W zeszłym roku chińska Najwyższa Prokuratura Ludowa poinformowała o oskarżeniu 21 404 osób za produkcję i sprzedaż podróbek lub towarów niespełniających norm. Jednak fala podróbek nie maleje.

Fabryka w Dongguan produkuje nie tylko podróbki „Labubu”, ale także wariant o nazwie „Lagogo” – śpiewające, tańczące Labubu ze świecącymi uszami – którego cena wynosi zaledwie 18,8 juanów (około 2,60 dolara). Miesięczna sprzedaż sięga od 30 000 do 40 000 sztuk, powiedział kierownik.

Mimo to kierownik fabryki dokonał rozróżnienia między nimi. „Lagogo to oczywiście nie Labubu. Ale Lafufu wygląda prawie tak samo, a to już kwestia własności intelektualnej, co jest zupełnie inną historią. Rząd walczy z piractwem i szanuje prawa do marki” – powiedział.

„Sposób buntu”

Od czerwca służby celne na kilku chińskich lotniskach skonfiskowały dziesiątki tysięcy lalek Lafufu przeznaczonych na eksport. Urzędnicy stwierdzili, że zabawki i ich opakowania nielegalnie wykorzystywały logo „Pop Mart”, co stanowiło naruszenie praw do znaku towarowego firmy.

Jak podaje oficjalna gazeta Chińskiej Narodowej Administracji Własności Intelektualnej, na początku lipca zarówno agencje rządowe, jak i lokalni regulatorzy rynku zintensyfikowali działania mające na celu ukrócenie pirackich biznesów Labubu.

„Lafufus” na sprzedaż w Pekinie, 10 lipca 2025 r.

Firma Pop Mart złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego „Lafufu”, jak wynika z danych korporacyjnej platformy informacyjnej Qichacha, co jest postrzegane jako środek obronny przed zalewem kopii.

Jak podaje państwowa gazeta Red Star News, 2 lipca lokalne władze zniszczyły targowisko uliczne w prowincji Hebei, w którym znajdowały się torby pełne lafufusów.

Ale dopóki będą istnieć nabywcy, tacy jak Mao Mao, którzy będą mogli wydawać pieniądze na ładne – choć nie autentyczne – Labubu, rynek podróbek może się jeszcze przez jakiś czas utrzymać.

„Teraz podróbki są bardzo dobrze wykonane – niektóre kosztują zaledwie kilkadziesiąt juanów i wyglądają niemal tak samo, a jakość wykonania jest podobna – więc dlaczego nie kupić tańszych?”

Mao przyznała, że ​​ma już dość agresywnego marketingu promującego oryginalne produkty.

„Kupowanie Lafufu to mój sposób buntu.”