Przez prawie dwadzieścia lat Max Fox zasiadał na widowni Britain’s Got Talent, w milczeniu realizując marzenie, które wydawało się niemożliwe: zaśpiewać przed Simonem Cowellem. Jednak podczas tegorocznych przesłuchań los zainterweniował w sposób niespodziewany i niespodziewany.
„Próbuję się z wami zmierzyć od dziewiętnastu lat” – powiedział Max do Simona, wstając i podchodząc do niego podczas rutynowej sesji zdjęciowej. Czy mógłbyś dać mi szansę? Simon machnął ręką na ochroniarzy, którzy podeszli, ponieważ wyczuł coś ważnego do usłyszenia. Po chwili Max wszedł na platformę, dźwigając ze sobą jedynie ciężar długiego oczekiwania i przekonanie, że ta chwila jest jego szansą. A potem był „My Way”, zaśpiewany głosem przepełnionym doświadczeniem i tęsknotą. Widzowie byli zaskoczeni występem i było jasne, że wywarł on wpływ na jurorów. Złoty przycisk został zniszczony przez Amandę Holden, co spowodowało, że Max został obsypany złotym konfetti i awansował do półfinału konkursu.
Wiele osób wypowiadało się negatywnie o tym bajkowym wydarzeniu. Kilku widzów podejrzewało celowe zakłócenie porządku. Występując w programie This Morning, Max odrzucił zarzuty i podkreślił, że nie miał zamiaru nic zrobić. Jego wersję wydarzeń potwierdzili producenci, którzy przedstawili nawet dowody na poparcie twierdzenia, że spotkanie było tak spontaniczne, jak się wydawało.
Choć nie dotarł do finału Big Brothera, udział Maxa stworzył dla niego legendę. Fakt, że fani wciąż okazują wsparcie jego powrotowi jako dzikiej karty, dowodzi, że nawet po latach oczekiwania, jeden śmiały krok może przybliżyć marzenie do realnej rzeczywistości.