Przez lata jej długie platynowe blond włosy były pierwszą rzeczą, na którą wszyscy zwracali uwagę. W połączeniu z porcelanową cerą i błyszczącymi oczami, jej wygląd był niezapomniany. Urodzona z albinizmem, wyróżniała się swoim wyglądem, a falujące włosy stały się kluczowym elementem jej tożsamości.
Z czasem jednak jej włosy zaczęły być dla niej raczej ciężarem niż błogosławieństwem. Godziny spędzone na rozczesywaniu, zabezpieczaniu i układaniu ich do zdjęć stały się wyczerpujące. Zaczęła pragnąć radykalnej zmiany – czegoś, co odzwierciedlałoby coraz bardziej pewną siebie kobietę, którą się stawała.

Pewnego dnia weszła do salonu i poprosiła o całkowitą metamorfozę. Nie chodziło o podcięcie ani nową fryzurę. Chciała pozbyć się wszystkiego – krótkich włosów, które będą wyglądać i układać się zupełnie inaczej. Stylistka zamilkła, po czym uśmiechnęła się, wyczuwając, że to coś więcej niż zwykła metamorfoza. To był punkt zwrotny.
Gdy jej włosy opadły na podłogę, coś w niej się zmieniło. Twarz w lustrze zaczęła odsłaniać wersję siebie, której wcześniej nie widziała w pełni. Z każdym cięciem jej rysy twarzy stawały się ostrzejsze i bardziej wyraziste. Kiedy cięcie dobiegło końca, uśmiechnęła się – w końcu zobaczyła siebie, a nie tylko włosy. Nie chodziło tylko o styl. To była osobista przemiana.