W starożytnym Rzymie toalety były oddalone od przestrzeni prywatnych i higienicznych. Zamiast tego stanowiły tętniące życiem ośrodki społeczne, w których codzienne życie, polityka, a nawet biznes toczyły się w warunkach, które przeraziłyby większość współczesnych ludzi.
Publiczne latryny zaprojektowano z długimi kamiennymi ławami i regularnie rozmieszczonymi otworami. Nie było żadnego podziału między użytkownikami, więc rozmowy płynęły tak swobodnie, jak woda przepływająca pod siedzeniami. Płytki kanał znajdujący się pod ławką umożliwiał usuwanie odpadów dzięki systemowi akweduktów.

Ku zaskoczeniu wszystkich toalety te nie tylko były funkcjonalne, ale także służyły jako miejsca spotkań. Rzymianie zbierali się tam, aby rozmawiać, wymieniać się plotkami, a nawet nawiązywać kontakty biznesowe. Zamożniejsi obywatele, nawet jeśli mieli w domu prywatne toalety, często uczęszczali do publicznych obiektów użyteczności publicznej w celach towarzyskich.
W przeciwieństwie do współczesnych toalet, rzymskie latryny były niekiedy dekorowane jako duże pomieszczenia. Przestrzeń ozdabiały ozdobne freski, marmurowe rzeźby, a nawet świeże kwiaty. Niektóre z nich były przykryte drewnianymi markizami, dającymi cień, co tworzyło zaskakująco przyjemną atmosferę, pomimo niepodważalnego zapachu.

Efeska latryna, zbudowana prawie 2000 lat temu, jest jedną z najstarszych znanych płatnych toalet. Znajdowały się one w pobliżu Biblioteki Celsusa i mogły pomieścić jednocześnie 48 mężczyzn – kobietom nie wolno było tam przebywać. Odwiedzający musieli uiścić niewielką opłatę, co sprawiało, że z tej możliwości korzystali częściej zamożniejsi obywatele.

Choć publiczne toalety cieszyły się popularnością, niektórzy zamożni Rzymianie mieli w swoich domach prywatne toalety. Zaskakującym jest fakt, że toalety te często znajdowały się w kuchni. Logika? Intensywne aromaty gotowania miały maskować mniej przyjemne zapachy.

W chłodniejszych miesiącach niewolnicy byli wysyłani, aby ogrzać kamienne siedzenia przed przybyciem ich panów. To pozornie błahe zadanie wiązało się ze znacznym ryzykiem dla zdrowia, co przyczyniło się do skrócenia życia wielu służących.

Rzymianie nie używali papieru toaletowego. Zamiast tego wykorzystali gąbki przymocowane do patyków, zwane tersorium. Gąbki te przechowywano w wiadrach wypełnionych słoną wodą lub octem i służyły do czyszczenia. Koryto z bieżącą wodą na wysokości stóp umożliwiało użytkownikom płukanie gąbek i płukanie się.

Rzymianie postrzegali ludzkie odchody jako zasób, a nie uciążliwość. W miastach ustawiano amfory, aby zapewnić szybką pomoc, a zbieracze moczu zbierali ich zawartość, aby sprzedać ją garbarniom i pralniom. Amoniak zawarty w moczu nadawał się doskonale do wybielania tkanin.

Nawet higiena osobista wymagała moczu. Niektórzy Rzymianie płukali usta starym moczem, wierząc, że wybiela on zęby. Garbarze moczyli również skóry zwierząt w moczu, aby poluzować sierść, a następnie zmiękczali je – jak można się domyślić – odchodami.

Mimo że dzisiejsze praktyki sanitarne Rzymian mogą wydawać się przerażające, ich systemy zaopatrzenia w wodę i gospodarowania odpadami były zaskakująco zaawansowane jak na tamte czasy. To dziwne przypomnienie, że nawet najbardziej nieprzyjemne aspekty życia można przekształcić w coś pożytecznego.
