Widzowie w całej Polsce pokochali ją za bezkompromisowy charakter, cięty język i niezwykłą charyzmę, którą emanowała na plebanii w Wilkowyjach. Postać legendarnej Michałowej z kultowego serialu Ranczo na stałe wpisała się do kanonu rodzimej popkultury, a odtwórczyni tej roli, wybitna Marta Lipińska, stała się dla wielu uosobieniem sympatycznej, choć niezwykle stanowczej gospodyni. Mało kto jednak pamięta, jak ta genialna artystka prezentowała się dekady przed tym, zanim założyła serialowy fartuch i zaczęła rozstawiać po kątach bohaterów uwielbianej produkcji. Archiwalne fotografie z lat sześćdziesiątych, które właśnie ujrzały światło dzienne, wywołują ogromne poruszenie i pokazują zupełnie inne oblicze gwiazdy.
Początki artystycznej drogi Marty Lipińskiej były niezwykle barwne i mocno zakorzenione w świecie wielkiej kultury. Ogromny wpływ na ukształtowanie jej wrażliwości oraz życiowych wyborów miała jej ciotka, Zofia Watten-Mrozowska. Ta niezwykła kobieta była blisko związana ze środowiskiem artystycznym, a jej nietuzinkowa uroda i osobowość przyciągały największe umysły tamtej epoki, w tym samego Witkacego, który uwiecznił ją na niezliczonej liczbie swoich słynnych portretów. Mężem Zosiuńci, jak pieszczotliwie nazywano ciotkę, był ceniony poeta Wacław Mrozowski. To właśnie on pewnego dnia zabrał młodą Martę na spotkanie z samym Julianem Tuwimem, co dla dorastającej dziewczyny było absolutnie oszałamiającym i niezapomnianym przeżyciem. Przyszła gwiazda uwielbiała zresztą odwiedzać krewną w Łodzi, gdzie wspólnie chłonęły sztukę z najwyższej półki. W tamtejszej szkole filmowej oglądały niedostępne w normalnych kinach produkcje, regularnie bywały na najbardziej obleganych spektaklach teatralnych oraz podziwiały nowatorskie wystawy.
Oficjalna edukacja artystyczna gwiazdy dobiegła końca w 1962 roku, kiedy to z wyróżnieniem ukończyła prestiżową Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Na jej wielki ekranowy debiut nie trzeba było długo czekać. Jeszcze w tym samym roku zachwyciła krytyków i publiczność swoją rolą w głośnym filmie Głos z tamtego świata. To był dopiero początek lawiny sukcesów, która na przestrzeni kolejnych lat przyniosła jej mnóstwo wybitnych i niezwykle ważnych ról. Jedną z najbardziej ikonicznych kreacji w jej bogatym dorobku okazała się postać pięknej Heleny Stawskiej w kultowej serialowej adaptacji Lalki z 1977 roku.
Gdy patrzy się na czarno-białe, archiwalne kadry z tamtego okresu, trudno ukryć zachwyt. Młoda aktorka wyróżniała się wręcz magnetyczną, zniewalającą urodą, obok której nikomu nie udawało się przejść obojętnie. Gęste, ciemne włosy idealnie okalały jej twarz, a niezwykle wyraziste, głębokie oczy potrafiły przekazać całą paletę najtrudniejszych emocji bez użycia jednego słowa. Jednak tym, co najbardziej przykuwa wzrok i na zawsze zapada w pamięć, jest jej czarujący, pełen ciepła uśmiech. To właśnie ten błysk w oku i niesamowity wdzięk stały się jej absolutnym znakiem rozpoznawczym na całe nadchodzące dekady, rozkochując w sobie miliony polskich widzów. Te zdjęcia są najlepszym dowodem na to, że prawdziwa klasa i naturalne piękno są całkowicie odporne na upływający czas.
