Konflikt między Krzysztofem Gojdziem a jego wciąż formalnym małżonkiem, Marcinem Roznowskim, wkracza w absolutnie najgorętszą i najbardziej dramatyczną fazę. Choć znany lekarz medycyny estetycznej stara się kreować w mediach wizerunek człowieka sukcesu, który odciął się od przeszłości i układa sobie życie na nowo, jego partner nie zamierza dłużej milczeć. Podczas ostatniej transmisji na żywo w mediach społecznościowych Roznowski odpalił prawdziwą bombę, odsłaniając kulisy potężnej domowej awantury, która zakończyła się dla niego tragicznie.
Jak wynika z relacji zdruzgotanego mężczyzny, do punktu zwrotnego w ich relacji doszło w momencie, gdy odważył się zapytać sławnego chirurga o należne mu wynagrodzenie za codzienne, ciężkie obowiązki wykonywane w jego amerykańskiej klinice. Reakcja celebryty miała być natychmiastowa i niezwykle brutalna. Zamiast merytorycznej dyskusji o finansach, w domu w Miami rozpętało się prawdziwe piekło. Roznowski usłyszał pod swoim adresem wulgarny nakaz natychmiastowego opuszczenia luksusowej posiadłości. Partner gwiazdora cytuje jego słowa, z których wynika, że miał się wynosić rano, a jeśli tak bardzo zależy mu na własnych środkach do życia, to może zatrudnić się w jakiejkolwiek restauracji.
Dla młodego mężczyzny był to potężny cios, zwłaszcza że, jak sam dziś otwarcie przyznaje, znajdował się wówczas w stanie całkowitego uzależnienia emocjonalnego i materialnego od swojego bogatego partnera. W tamtym momencie nie dysponował żadnymi własnymi oszczędnościami, przez co nagle z luksusów trafił prosto na amerykański bruk. Roznowski z goryczą wspomina czas, kiedy musiał radzić sobie sam w obcym kraju, pozbawiony dachu nad głową i jakichkolwiek funduszy. Ostatecznie jednak udało mu się podnieść z kolan. Znalazł zatrudnienie jako kelner w jednej z tamtejszych restauracji, co pozwoliło mu zarobić na wynajęcie skromnego studia i odzyskanie upragnionej niezależności.
Kiedy wydawało się, że ich drogi rozeszły się już na zawsze, w życiu Marcina ponownie miał pojawić się skruszony celebryta. Jak twierdzi Roznowski, po około czterech lub pięciu miesiącach od dramatycznego rozstania, Krzysztof Gojdź zdołał ustalić jego nowy adres zamieszkania. Pewnego dnia lekarz po prostu zapukał do jego drzwi, trzymając w rękach dwie butelki szampana. Oficjalnym pretekstem tej niespodziewanej wizyty była chęć zobaczenia ich wspólnego psa. Choć intencje powrotu do dawnego układu były aż nadto widoczne, podczas trwającego zaledwie czterdzieści minut spotkania ze strony celebryty nie padły żadne słowa przeprosin.
Kolejne próby odnowienia kontaktu miały miejsce w restauracjach, do których Gojdź dwukrotnie zaprosił swojego męża na obiad. Roznowski doskonale zdawał sobie sprawę, że jego partner dąży do pojednania i chce, aby ten wrócił do ich wspólnego gniazdka. Postanowił więc postawić sprawę na ostrzu noża i zadał lekarzowi proste, ale kluczowe pytanie, dlaczego tamtej nocy potraktował go w tak bezwzględny sposób i wyrzucił z domu. Odpowiedź celebryty kompletnie go zszokowała. Gwiazdor miał bez mrugnięcia okiem stwierdzić, że żadnego wyrzucania nie było, a Marcin sam spakował swoje walizki i dobrowolnie podjął decyzję o wyprowadzce. Wtedy w głowie Roznowskiego zapaliła się czerwona lampka. Zrozumiał, że ten człowiek nigdy nie wyciągnie wniosków ze swojego zachowania i podjął ostateczną decyzję, że to definitywny koniec tej toksycznej relacji.
Mimo jasnego stanowiska, telefon Marcina miał być regularnie zasypywany lawiną wiadomości tekstowych, w których celebryta dopytywał o możliwość reanimacji ich małżeństwa. W ostatnim, niezwykle stanowczym SMS-ie Roznowski wyłożył wszystkie karty na stół, pytając wprost, do czego właściwie miałby wracać. Nie miał zamiaru ponownie stawać się darmową siłą roboczą, która zajmuje się gotowaniem, sprzątaniem, prowadzeniem domu oraz bezpłatną pracą w klinice w Miami, nie widząc w tym żadnej perspektywy na przyszłość.
Na koniec Marcin podzielił się bolesną refleksją na temat charakteru swojego partnera. W jego ocenie znany lekarz medycyny estetycznej nigdy nie był dla niego oparciem, a wręcz przeciwnie, nieustannie starał się go tłamsić i dołować. Każdy przejaw niezależności Roznowskiego, jak choćby nagranie utworu muzycznego z raperem Popkiem czy inne propozycje zawodowe, miał wywoływać u celebryty napady szału i głośne awantury. Gwiazdor miał regularnie krzyczeć, że w ich domu może być tylko jedna gwiazda i jest nią wyłącznie on sam. Każda próba stworzenia czegoś własnego była przez niego skutecznie blokowana, co ostatecznie przypieczętowało los ich małżeństwa, którego finał znajdzie się teraz na sali sądowej w Miami.