Polska opinia publiczna dosłownie zamarła z wrażenia, kiedy jedna z najbardziej znanych i cenionych dziennikarek w kraju zdecydowała się na krok, który w pierwszej chwili wywołał absolutny szok oraz gigantyczne poruszenie w mediach społecznościowych. Joanna Racewicz, bo o niej mowa, postanowiła zorganizować ceremonię, o której jeszcze przez długi czas będą rozprawiać wszystkie portale plotkarskie w Polsce – gwiazda wzięła ślub z samą sobą. Niezwykłe nagranie z tego wydarzenia, na którym celebrytka prezentuje się w olśniewającej, śnieżnobiałej sukni panny młodej z welonem, lotem błyskawicy obiegło sieć, wywołując skrajne emocje od zachwytu po głębokie oburzenie. Bardzo szybko w stronę prezenterki spłynęła potężna fala krytyki, w której zarzucano jej narcyzm, chęć zwrócenia na siebie uwagi za wszelką cenę, a także godzenie w tradycyjne wartości oraz zasady wiary katolickiej.

W obliczu tak ogromnego medialnego zamieszania i narastających kontrowersji, Joanna Racewicz postanowiła nie chować głowy w piasek i wydała oficjalne oświadczenie, w którym w bardzo dobitny i jasny sposób odniosła się do stawianych jej zarzutów. Dziennikarka z całą stanowczością podkreśliła, że jej nietypowa ceremonia nie była żadną formą prowokacji wymierzonej w instytucje religijne czy tradycyjny model rodziny, a już na pewno nie miała na celu obrazy niczyich uczuć religijnych. Nie rzucam wyzwania Bogu – zadeklarowała z pełną powagą gwiazda telewizyjna, próbując uspokoić wzburzonych internautów, którzy w jej geście dopatrywali się niemalże aktu świętokradztwa i kpiny z sakramentu małżeństwa. Celebrytka wyjaśniła, że dla niej był to przede wszystkim głęboko symboliczny akt ostatecznego pogodzenia się ze sobą, zaakceptowania swojej przeszłości oraz wyraz bezwarunkowej miłości własnej, na którą każdy człowiek zasługuje.
Gwiazda, która w swoim życiu przeszła przez ogromne, bolesne i powszechnie znane osobiste tragedie, wyznała, że droga do tego momentu była niezwykle długa, wyboista i okupiona wieloma łzami. Ślub z samą sobą, zwany w psychologii sologamią, był dla niej formą publicznego manifestu, że do pełni szczęścia i wewnętrznego spokoju nie potrzebuje aprobaty czy obecności drugiego człowieka za wszelką cenę. Prezenterka zauważyła, że żyjemy w społeczeństwie, które wciąż bardzo mocno piętnuje samotność, zwłaszcza u kobiet, narzucając im sztywne ramy i oczekiwania społeczne. Poprzez swoją głośną ceremonię chciała wysłać wyraźny sygnał wsparcia dla wszystkich tych, którzy wciąż walczą o własną tożsamość i poczucie wartości. Mimo tych głębokich wyjaśnień, dyskusja w sieci wciąż nie cichnie, a internauci pozostają głęboko podzieleni w ocenie tak nietypowego i ekstrawaganckiego zachowania gwiazdy.
Посмотреть эту публикацию в Instagram