Polska ikona elegancji i niekwestionowana prekursorka domowego fitnessu bezlitośnie obnaża kulisy zarządzania rodzinnymi finansami i głośno deklaruje pełną niezależność od partnera. Mariola Bojarska Ferenc od ponad trzech i pół dekady kroczy przez życie u boku znanego architekta oraz przedsiębiorcy Ryszarda Ferenca. Choć jej mąż bez wątpienia zbił gigantyczny kapitał i osiągnął spektakularny sukces komercyjny w świecie wielkiego biznesu, gwiazda stanowczo odcina się od łatek partnerki żyjącej w cieniu cudzych pieniędzy. Celebrytka z wielką dumą akcentuje fakt, że każda pojedyncza złotówka na jej koncie bankowym została wypracowana wyłącznie jej własną, twardą i systematyczną pracą na przestrzeni minionych dziesięcioleci.
Podczas uroczystej gali Women Power dwa tysiące dwadzieścia sześć celebrytka otworzyła się przed mediami i szczerze opisała zasady, jakimi kieruje się na co dzień w sferze konsumpcjonizmu. Wyjaśniła bez ogródek, że od samego początku wspólnej drogi nie brała pod uwagę wariantu materialnego poddaństwa. Podkreśliła dobitnie, że nie zamierza operować kartą kredytową ukochanego, zaznaczając przy tym ironicznie, jak łatwo byłoby traktować drugą osobę jako bezosobowy bankomat. W ich małżeństwie panują zupełnie inne reguły, oparte na wzajemnym szacunku i równouprawnieniu finansowym, gdzie oboje działają jak zrównoważeni współudziałowcy życiowej spółki. Gwiazda nie ukrywa, że perspektywa proszenia mężczyzny o fundusze na jakiekolwiek zachcianki wywołuje u niej wewnętrzny ból i głęboki dyskomfort psychiczny, co bezpośrednio wynika z twardego wychowania, jakie wyniosła z domu rodzinnego.
Największe emocje wzbudza jednak zawartość jej gigantycznej garderoby, w której od lat lądują starannie wyselekcjonowane, luksusowe dobra modowe. Mariola Bojarska Ferenc słynie z zamiłowania do klasycznego stylu, unika przypadkowych zakupów i traktuje swoje markowe torebki, kosztowną biżuterię oraz ubrania premium jak przemyślaną inwestycję. Tego typu luksusowe kolekcjonerstwo wywołuje czasem pomruki niezadowolenia w gronie najbliższych krewnych. Jej właśni synowie potrafią głośno kręcić nosem i wypominać matce spore wydatki, sugerując wprost, że momentami mocno przesadza z ilością topionych w ubraniach funduszy. Na te zarzuty prekursorka zdrowego stylu życia ma przygotowaną natychmiastową i miażdżącą odpowiedź, tłumacząc swoim dzieciom, że inni ludzie decydują się na zbieranie drogich samochodów, luksusowych zegarków, unikalnych obrazów czy porcelanowych filiżanek, podczas gdy jej największą pasją jest nienaganny i ekskluzywny wygląd.

Kwestia tego, co stanie się z tą gigantyczną i niezwykle wartościową kolekcją po odejściu gwiazdy, od dawna spędzała sen z powiek plotkarskim ekspertom. Kiedy na czerwonym dywanie padło bezpośrednie pytanie o podział majątku i ewentualne zapisy testamentowe, sportsmenka nie wahała się ani sekundy. Okazuje się, że jej dorośli synowie mogą obejść się smakiem w kwestii przejęcia modowych skarbów matki. Cała luksusowa spuścizna została już mentalnie przypisana komuś zupełnie innemu. Celebrytka oficjalnie ogłosiła, że wszystko trafi w ręce jej trzech ukochanych wnuczek. Majątek zostanie bardzo precyzyjnie rozpisany w oficjalnych dokumentach spadkowych, aby unikalne gadżety z szafy babci, takie jak kultowe torebki, unikatowe naszyjniki, pierścionki czy ekskluzywne zegarki stały się dla dziewcząt bezcenną i trwałą pamiątką rodzinną na kolejne pokolenia.