Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od blisko szesnastu lat pozostaje jedną z największych, najbardziej mrocznych i niewyjaśnionych tajemnic w historii polskiej kryminalistyki. Choć od tamtej feralnej lipcowej nocy, kiedy młoda gdańszczanka rozpłynęła się w powietrzu wracając z sopockiej dyskoteki, minęły już dekady, temat ten wciąż elektryzuje opinię publiczną i wywołuje gigantyczne emocje. Wokół śledztwa narosły setki teorii spiskowych, hipotez oraz wzajemnych oskarżeń, a policyjne akcje poszukiwawcze w pasie nadmorskim regularnie wracają na pierwsze strony gazet. Teraz w tej bulwersującej sprawie pojawił się zupełnie nowy, niezwykle mocny i ekspercki głos, który rzuca całkowicie nowe światło na dotychczasowe działania organów ścigania i obnaża mechanizmy, przez które prawda wciąż nie może ujrzeć światła dziennego.

Znany i ceniony analityk oraz doradca ds. bezpieczeństwa, Jacek Kudłaj, który od lat wnikliwie bada akta tej sprawy, zdecydował się na niezwykle ostrą i bezkompromisową ocenę pracy prokuratury oraz policji. W swojej najnowszej analizie ekspert zwraca uwagę na fundamentalny problem, który jego zdaniem od samego początku blokuje jakikolwiek realny przełom w poszukiwaniach dziewczyny. Kudłaj bez ogródek stwierdza, że śledczy wpadli w śmiertelną pułapkę tak zwanego myślenia tunelowego. Polega ono na ślepym fiksowaniu się na jednej, z góry założonej wersji wydarzeń i ignorowaniu innych, często znacznie bardziej prawdopodobnych scenariuszy. Zdaniem analityka, takie podejście w tak skomplikowanym śledztwie jest kardynalnym, wręcz niewybaczalnym błędem, który mógł doprowadzić do bezpowrotnego zaprzepaszczenia kluczowych dowodów i śladów w pierwszych, najważniejszych godzinach po zniknięciu Iwony.

Ekspert podkreśla, że w kryminalistyce kluczem do sukcesu jest absolutna elastyczność i ciągłe weryfikowanie nawet najbardziej nieprawdopodobnych hipotez, tymczasem w sprawie Wieczorek opinia publiczna od lat karmiona jest tymi samymi, powtarzanymi w kółko teoriami dotyczącymi trasy jej powrotu czy osławionego mężczyzny z ręcznikiem. Kudłaj sugeruje, że rozwiązanie zagadki może leżeć zupełnie gdzie indziej, w kręgu osób lub miejsc, które zostały potraktowane po macoszemu przez prowadzących dochodzenie. Te mocne i niezwykle krytyczne słowa doświadczonego analityka wywołały olbrzymie poruszenie w środowisku prawniczym i na nowo rozpaliły dyskusję wśród internautów, którzy żądają natychmiastowych odpowiedzi i rewizji dotychczasowych ustaleń. Prawda o tym, co stało się w Trójmieście, wciąż czeka na odkrycie, a błędy z przeszłości mogą ważyć na losach tego najgłośniejszego śledztwa XXI wieku w Polsce.