To miał być zwyczajny dzień, wypełniony rutynowym porannym wyjazdem na trening, jednak los postanowił brutalnie zweryfikować te plany i postawić znanego sportowca w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa. Choć od potwornego i niezwykle tragicznego w skutkach wypadku drogowego minęły już niemal dwa długie miesiące, dramat Łukasza Różańskiego niestety wciąż trwa, a koszmarne wspomnienia tamtych wydarzeń powróciły ze zdwojoną i przerażającą siłą. Polski mistrz bokserski zupełnie niespodziewanie ponownie trafił w mury placówki medycznej, wywołując olbrzymie poruszenie oraz falę głębokiego niepokoju wśród tysięcy swoich wiernych kibiców. Wybitny pięściarz postanowił osobiście przekazać za pośrednictwem mediów społecznościowych poruszające i niezwykle osobiste wyjaśnienia dotyczące powodów, dla których w ciągu ostatnich kilku dni musiał pilnie szukać ratunku na szpitalnym oddziale ratunkowym. Wiadomość, którą przekazał, natychmiast zmroziła krew w żyłach fanów, ponieważ sportowiec otwarcie ogłosił, iż jest już po poważnej operacji chirurgicznej.
Cała ta wstrząsająca historia ma swój początek w marcu, kiedy to na drodze ekspresowej S19, w bliskim sąsiedztwie miejscowości Trzebownisko, rozegrały się sceny rodem z najgorszych filmów katastroficznych. Doszło tam wówczas do przerażającego wypadku z udziałem aż trzech pojazdów, którego bezpośrednią przyczyną stało się skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie jednego z kierowców, poruszającego się trasą szybkiego ruchu pod prąd. Zderzenie było na tyle silne i destrukcyjne, że doprowadziło do natychmiastowej śmierci jednego z uczestników tego zdarzenia, a niedługo potem opinia publiczna z zamarciem serca dowiedziała się, iż w tym makabrycznym karambolu brał udział właśnie Łukasz Różański. Kierowca jadący pod prąd doprowadził najpierw do zderzenia z lawetą, a następnie z potężną siłą uderzył czołowo w samochód prowadzony przez polskiego boksera.

W tamtym trudnym momencie, tuż po katastrofie, pięściarz opublikował w sieci pełen emocji wpis, dziękując Bogu za ocalenie życia i uznając za prawdziwy cud fakt, że nie doznał żadnych głębokich złamań ani innych ciężkich obrażeń wewnętrznych. Przyznał wtedy, że był jedynie potwornie potłuczony, posiniaczony oraz głęboko poobijany, a jego samopoczucie fizyczne i psychiczne wymagało dłuższego czasu na pełną regenerację. Niestety, pozorne szczęście okazało się niezwykle złudne, a bezlitosna rzeczywistość uderzyła ponownie po kilkunastu tygodniach od katastrofy.
Właśnie teraz nadeszły kolejne, wyjątkowo niepokojące wieści o drastycznym pogorszeniu się stanu zdrowia utytułowanego zawodnika, który w minioną niedzielę wylądował na SOR-ze z powodu nagłego i niezwykle silnego złego samopoczucia. Jak wyjawił sam Łukasz Różański, w jego zmęczonym organizmie rozwinął się ogromny, niebezpieczny stan zapalny, będący bezpośrednią konsekwencją niewygojonej rany powstałej w wyniku przebicia ciała przez ostry fragment roztrzaskanego samochodu podczas marcowego wypadku. Konieczna okazała się natychmiastowa interwencja chirurgów na stole operacyjnym, a oszołomieni fani mogą teraz jedynie trzymać kciuki za szybki powrót swojego idola do pełni sił.
Wyjątkowy pech Łukasza Różańskiego! Były mistrz świata WBC wagi bridger niedawno opuścił szpital, do którego trafił w wyniku wypadku samochodowego, a już ponownie musiał się znaleźć na stole operacyjnym.
– Okazało się, że mam bardzo duży stan zapalny w organizmie, przez… pic.twitter.com/EmkIQDfdM6
— Michał Koper (@MichalKoperBoks) May 21, 2026