Wokół małżeństwa Anny i Roberta Lewandowskich od lat krążą niesamowite emocje, a publiczne dyskusje na temat ich wzajemnych relacji i wpływu na karierę sportową niemal nigdy nie cichną. Trenerka i biznesmenka bardzo często podkreśla w wywiadach oraz w swoich mediach społecznościowych, jak wielką rolę odegrała w budowaniu formy i sukcesu swojego ukochanego męża. Powszechnie uważa się ją za architaktkę jego restrykcyjnej diety oraz osobę, która dba o każdy, nawet najmniejszy detal w jego sportowym życiu. Okazuje się jednak, że nie wszyscy podzielają ten pełen zachwytu punkt widzenia, a w przestrzeni publicznej pojawiają się coraz głośniejsze i wyjątkowo krytyczne głosy, które rzucają zupełnie nowe, o wiele chłodniejsze światło na całą tę rzekomą idyllę i wspólne budowanie potęgi na boisku.
Ostatnio na łamach mediów wyjątkowo mocne i bezkompromisowe stanowisko w tej sprawie zajął znany ekspert i publicysta, Mirosław Żukowski. W swoim felietonie postanowił on bez jakichkolwiek skrupułów rozprawić się z mitem wielkiego wpływu Anny na historyczne osiągnięcia Roberta Lewandowskiego. Dziennikarz stwierdził wprost i niezwykle dosadnie, że żona piłkarza nie ma absolutnie żadnego prawa, aby publicznie mówić lub chociażby sugerować, iż to właśnie ona stoi za wszystkimi spektakularnymi sukcesami swojego męża. Zdaniem Żukowskiego, Robert Lewandowski jest tak wybitnym, unikalnym i genialnym talentem czystej wody, że na swój kosmiczny poziom sportowy wszedłby zupełnie sam, bez względu na to, u czyjego boku układałby sobie życie prywatne i jakie posiłki lądowałyby na jego codziennym talerzu.
Ekspert poszedł w swoich rozważaniach jeszcze o krok dalej i przewiduje, że już niedługo całe dotychczasowe, luksusowe życie celebrytki może ulec diametralnej zmianie o sto osiemdziesiąt stopni. Wszystko z powodu jednej, kluczowej decyzji, którą Robert Lewandowski będzie musiał podjąć w najbliższej przyszłości. Chodzi oczywiście o moment, w którym kapitan reprezentacji Polski ostatecznie zdecyduje się zawiesić piłkarskie buty na kołku i zakończy swoją profesjonalną karierę na zielonej murawie. Żukowski uważa, że kiedy znikną wielkie mecze, blask stadionowych jupiterów i codzienna rutyna wybitnego sportowca, Anna Lewandowska straci swoją główną platformę do budowania własnego wizerunku w cieniu wielkiego męża. Będzie musiała wtedy zmierzyć się z zupełnie nową rzeczywistością, która może okazać się dla niej wyjątkowo trudna i bolesna.
W opinii publicysty to właśnie Robert był zawsze głównym motorem napędowym całej machiny marketingowej i to na jego popularności żona mogła tak skutecznie budować swoje własne, biznesowe imperium. Kiedy zabraknie sportowych emocji generowanych przez Roberta, uwaga mediów i kibiców może bardzo szybko drastycznie zmaleć, co bezpośrednio uderzy w pozycję celebrytki. Te mocne i bezwzględne słowa eksperta wywołały ogromne poruszenie wśród fanów pary, którzy natychmiast podzielili się na dwa obozy. Jedni zaciekle bronią Anny, przypominając o jej własnych sukcesach sportowych w karate oraz ogromnym zaangażowaniu w zdrowy styl życia męża, inni zaś przyznają Żukowskiemu rację, twierdząc, że bez nazwiska Lewandowskiego jej kariera medialna mogłaby nigdy nie nabrać tak gigantycznego, międzynarodowego rozpędu.,