Viki Gabor znalazła się w samym centrum potężnego, międzynarodowego skandalu dyplomatyczno-artystycznego, który może nieść za sobą niezwykle bolesne konsekwencje dyscyplinarne. Młoda wokalistka, ciesząca się statusem jednej z największych gwiazd młodego pokolenia w Polsce, w miniony weekend pełniła niezwykle odpowiedzialną funkcję i zasiadała w oficjalnym, krajowym składzie jurorskim oceniającym występy podczas tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji. Choć Europejska Unia Nadawców (EBU) nakłada na wszystkich arbitrów bezwzględny, wręcz rygorystyczny obowiązek zachowania całkowitej dyskrecji i tajemnicy co do indywidualnych ocen aż do momentu oficjalnego odgórnego podsumowania, nastoletnia celebrytka postanowiła działać na własną rękę. Pod wpływem gigantycznych emocji i narastającej fali krytyki ze strony internautów, piosenkarka opublikowała w sieci oświadczenie, którym wprost złamała kluczowe punkty regulaminu.
Wszystko zaczęło się od momentu, gdy w oficjalnym przekazie telewizyjnym ogłoszono, że polskie jury przyznało reprezentantowi Izraela maksymalną notę, czyli legendarne dwanaście punktów. Ta decyzja wywołała natychmiastowe, potężne oburzenie wśród tysięcy rodzimych fanów konkursu, którzy nie kryli swojego rozczarowania i zaczęli masowo atakować konta społecznościowe młodej wokalistki, bezpodstawnie oskarżając ją o taki, a nie inny wybór. Hejt i negatywne komentarze przybrały tak monstrualne rozmiary, że nastolatka nie wytrzymała potężnej presji psychicznej. Chcąc za wszelką cenę ratować swój wizerunek i oczyścić się z zarzutów, zdecydowała się na desperacki krok i udostępniła na swoim instagramowym profilu prywatną wiadomość, która w założeniu miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego.
W opublikowanym w sieci, niezwykle emocjonalnym wpisie Viki Gabor bez ogródek pokazała fanom fragment oficjalnego protokołu ze swoimi indywidualnymi ocenami, czarno na białym dowodząc, że to wcale nie ona stoi za kontrowersyjnym werdyktem. Z przedstawionych przez gwiazdę danych jasno wynikało, że w jej osobistym rankingu reprezentant Izraela znalazł się na odległym, trzynastym miejscu, co oznaczało, że nie przyznała mu ani jednego punktu. Swoją obronną publikację celebrytka opatrzyła niezwykle gorzkim komentarzem wymierzonym w niedowiarków, pisząc z nieskrywanym żalem, jak bardzo jest jej przykro, że tak wiele osób w nią zwątpiło i bezrefleksyjnie uderzyło w jej dobre imię bez poznania prawdy.
Choć ten ruch przyniósł młodej piosenkarce chwilową ulgę i uciszył rozjuszonych komentujących, wywołał jednocześnie gigantyczną burzę w strukturach samej Telewizji Polskiej oraz Europejskiej Unii Nadawców. Regulamin EBU jest w tej kwestii całkowicie bezkompromisowy i zabrania jakichkolwiek samodzielnych publikacji cząstkowych wyników przez jurorów przed zakończeniem wszelkich procedur weryfikacyjnych. W kuluarach show-biznesu natychmiast ruszyły spekulacje na temat potencjalnych kar, jakie mogą spotkać nie tylko samą niesubordynowaną artystkę, ale również całą polską delegację eurowizyjną. Cała sytuacja idealnie pokazuje, jak gigantyczne i toksyczne emocje towarzyszą temu kultowemu konkursowi, gdzie jeden nieprzemyślany krok w mediach społecznościowych potrafi wywołać lawinę, której nie da się już zatrzymać.