Media obiegła tragiczna wiadomość, która sprawiła, że świat polskiej kultury pogrążył się w głębokim smutku. Nie żyje Monika Selimi-Sokołowska, postać niezwykle barwna, utalentowana i ceniona przez wszystkich, którzy mieli zaszczyt stanąć na jej drodze. Ta strata jest tym boleśniejsza, że odeszła osoba wciąż pełna pasji, której życie zawodowe i prywatne było inspiracją dla wielu. Choć informacja o jej śmierci wywołała szok, to wspomnienia, które zaczęły spływać z każdej strony, malują obraz kobiety wyjątkowej, wręcz niezastąpionej w swoim fachu.
W tych trudnych chwilach głos zabrał bliski znajomy zmarłej, ks. Kazimierz Sowa. Duchowny, nie kryjąc ogromnego wzruszenia, postanowił wrócić pamięcią do momentów, gdy kariera Moniki dopiero nabierała tempa. To właśnie on był świadkiem jej pierwszych zawodowych kroków, które stawiała z niespotykaną u nowicjuszy determinacją i błyskiem w oku. Sowa wspomina ją jako osobę o niezwykłej wrażliwości, która potrafiła dostrzec detale niedostępne dla innych. Początki jej drogi nie były łatwe, ale Monika Selimi-Sokołowska miała w sobie ten rodzaj wewnętrznego światła, który przyciągał ludzi i otwierał przed nią kolejne drzwi.

Atmosfera pożegnania, jaka wytworzyła się w przestrzeni publicznej, jest przesycona nostalgią za czasami, gdy wspólnie budowali fundamenty swojej obecnej pozycji. Ksiądz Kazimierz Sowa w swoich wspomnieniach podkreśla, że Monika była nie tylko profesjonalistką w każdym calu, ale przede wszystkim serdecznym człowiekiem, na którego zawsze można było liczyć. Jej odejście zostawia wyrwę, której nie da się niczym zapełnić. Przyjaciele i współpracownicy wspominają jej uśmiech, energię do pracy i to, jak potrafiła zarażać innych swoim optymizmem, nawet gdy sytuacja wydawała się beznadziejna.
To nagłe zniknięcie z mapy polskiego dziennikarstwa i kultury wywołało falę emocjonalnych reakcji w mediach społecznościowych. Każdy, kto choć raz współpracował z Moniką, czuje dziś osobistą stratę. Była kobietą, która nie bała się wyzwań, a każde powierzone jej zadanie traktowała jak najważniejszą misję. Jej profesjonalizm łączył się z ogromną kulturą osobistą, co czyniło ją postacią unikatową na tle dzisiejszego, często powierzchownego świata mediów.
Dziś, gdy przychodzi nam mierzyć się z tą bolesną rzeczywistością, słowa ks. Sowy nabierają szczególnego znaczenia. Są one dowodem na to, że prawdziwe więzi przetrwają nawet najgorszą rozłąkę. Monika Selimi-Sokołowska zostawia po sobie bogaty dorobek i pamięć o kimś, kto kochał życie i ludzi. Jej historia to opowieść o talencie wspartym ciężką pracą, ale przede wszystkim o wielkim sercu, które biło dla spraw ważnych i pięknych. Pozostaje nam jedynie podziękować za każdy ślad, który zostawiła w naszych sercach i na kartach polskiej kultury.
