Kuba Wojewódzki, który przez dwie dekady dumnie nosił miano „Króla TVN”, właśnie stanął przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Choć showman przyzwyczaił nas do tego, że z każdej opresji wychodzi obronną ręką, najnowsze doniesienia z kuluarów stacji oraz twarde dane rynkowe budzą prawdziwy niepokój. Wygląda na to, że formuła programu, która przez lata była kurą znoszącą złote jajka, zaczyna tracić swój blask, a nad medialnym imperium Wojewódzkiego zawisły czarne chmury, których nie rozgoni nawet najdroższe Ferrari.
Szokujące informacje o spadającym zainteresowaniu reklamodawców wyciekły właśnie do sieci. Z najnowszego cennika stacji wynika, że ceny spotów przy programie Kuby zaliczyły bolesny spadek – podczas gdy konkurencja (w tym formaty prowadzone przez Magdę Gessler czy Małgorzatę Rozenek) winduje stawki, u Wojewódzkiego odnotowano wyraźny zjazd. Dla władz stacji, które liczą przede wszystkim zyski, to sygnał alarmowy, którego nie da się zignorować. Czyżby widzowie nasycili się już ironią, która z każdym rokiem wydaje się coraz bardziej przewidywalna?

To jednak nie koniec kłopotów samozwańczego króla. W branży huczy od plotek o planowanych zmianach w jesiennej ramówce. Mówi się, że nowa twarz w zespole lub odświeżenie strategii programowej może zepchnąć Kubę na boczny tor. Sam gwiazdor, zamiast gasić pożary, dolewa oliwy do ognia swoimi prowokacyjnymi wpisami na Instagramie. Choć on sam twierdzi, że jest „niezależny materialnie i można go wyrzucić w każdej chwili”, eksperci od mediów zauważają, że bez telewizyjnego prime-time’u jego blask może szybko zblednąć.
Atmosfera na korytarzach TVN jest wyjątkowo napięta. Podczas gdy młodsza konkurencja coraz śmielej rozpycha się w internecie i podcastach, format Wojewódzkiego wydaje się być uwięziony w przeszłości. „Kuba stał się przewidywalny i męczący dla młodszego pokolenia” – grzmią internauci, a ich głos znajduje odzwierciedlenie w wynikach oglądalności. Czy nadchodzące miesiące przyniosą nam sensacyjne pożegnanie z jedną z największych ikon telewizji? Jedno jest pewne: tak gorąco wokół Kuby nie było od lat, a jego tron nigdy wcześniej nie trząsł się tak mocno.
