Kiedy Przemysław Kossakowski i Martyna Wojciechowska ogłaszali swój związek, fani okrzyknęli ich mianem podróżniczej pary marzeń. Wydawało się, że dwie tak silne i pełne pasji osobowości odnalazły w sobie bratnie dusze, które wspólnie będą przemierzać najdalsze zakątki globu. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna – małżeństwo przetrwało zaledwie kilka miesięcy, a jego nagły koniec stał się jedną z najgłośniejszych sensacji w polskim show-biznesie ostatnich lat. Po tym emocjonalnym trzęsieniu ziemi Kossakowski podjął decyzję, która zaskoczyła wszystkich: całkowicie wycofał się z blasku fleszy i zrezygnował z kariery telewizyjnej, która była u szczytu popularności.
Wielu zastanawiało się, co dzieje się z charyzmatycznym dziennikarzem, gdy zgasły kamery programu „Down the Road”. Przemysław, który wcześniej nie bał się żadnego wyzwania przed obiektywem, nagle zapadł się pod ziemię, szukając ukojenia z dala od warszawskich salonów i wścibskich pytań reporterów. Okazuje się, że ten czas izolacji nie był jedynie ucieczką, ale głębokim procesem transformacji. Kossakowski zamienił hotele i czerwone dywany na ciszę i spokój, skupiając całą swoją energię na zupełnie nowym projekcie, który stał się jego życiową misją.
Dziś Przemysław realizuje się w roli, której nikt by mu wcześniej nie przypisał. Założył ośrodek „Arterytorium”, bezpieczną przystań na Podlasiu, gdzie zajmuje się pracą z osobami z niepełnosprawnościami. To tam, w otoczeniu natury, odnalazł sens, którego nie dawały mu wysokie słupki oglądalności czy okładki kolorowych pism. Choć show-biznes wciąż o niego zabiega, on konsekwentnie odmawia powrotu do dawnego życia, twierdząc, że to, co robi teraz, daje mu prawdziwe poczucie wolności. W kuluarach mówi się, że zmiana jest tak radykalna, iż dawnym znajomym trudno rozpoznać w nim tego samego człowieka, który jeszcze niedawno brylował na branżowych imprezach.
Jego życie to teraz praca u podstaw, malowanie, warsztaty i budowanie relacji opartych na szczerości, a nie na kreowaniu wizerunku. Kossakowski udowodnił, że po bolesnym rozwodzie, który był analizowany przez całą Polskę, można nie tylko przetrwać, ale i narodzić się na nowo w zupełnie innej, głębszej formie. Mimo że Martyna Wojciechowska pozostaje aktywna medialnie, Przemysław wybrał drogę cienia, która paradoksalnie rzuciła na jego postać zupełnie nowe, pełne szacunku światło. Każdy dzień na podlaskiej wsi jest dla niego dowodem na to, że największe podróże to te, które odbywamy w głąb siebie, zwłaszcza gdy świat wokół nas obraca się w ruinę.