Grażyna Kulczyk przez wiele lat pozostawała w cieniu jednego z najpotężniejszych biznesmenów w Polsce. Gdy Jan Kulczyk budował swoje imperium, ona świadomie wybrała zupełnie inną drogę – drogę domu, rodziny i codziennej obecności przy dzieciach. Jej decyzja nie była łatwa ani oczywista, zwłaszcza w świecie, w którym kariera i ambicje często stawia się ponad wszystkim. Ona jednak wiedziała, że nie da się mieć wszystkiego naraz.
Po ślubie Grażyna Kulczyk rozwijała się zawodowo i pracowała na uczelni. Wszystko zmieniło się, gdy na świecie pojawiły się dzieci – najpierw Dominika, potem Sebastian. Jan Kulczyk coraz rzadziej bywał w domu, pochłonięty interesami, podróżami i spotkaniami. Grażyna szybko zrozumiała, że pogodzenie pracy zawodowej z wychowaniem dzieci w takiej sytuacji jest niemożliwe. Zrezygnowała więc z kariery i poświęciła się rodzinie, wybierając to, co było dla niej najważniejsze.

Codzienność nie przypominała jednak bajki o luksusie. Choć dom był duży, a zaplecze finansowe imponujące, Grażyna często czuła samotność. Jej mąż wracał głównie na weekendy, a ona sama dźwigała odpowiedzialność za dom i wychowanie dzieci. Wspominała, że dawne przyjaciółki nie zawsze ją rozumiały. Zazdrościły jej warunków życia, pięknego domu i możliwości, jakie dawały pieniądze. Ona z kolei zazdrościła im czegoś zupełnie innego – obecnych mężów, wspólnych remontów, codziennej pomocy przy dzieciach i zwykłej bliskości.
Mimo wszystko Grażyna Kulczyk robiła wszystko, aby jej dzieci dorastały w atmosferze ciepła, stabilności i szacunku dla innych. Wraz z mężem uczyła je, że pieniądze nie są miarą wartości człowieka. Zależało jej, aby Sebastian i Dominika nie czuli się lepsi od rówieśników tylko dlatego, że ich rodzina była zamożna. Dbała o to, by doceniali to, co mają, ale jednocześnie rozumieli, że nie każdy żyje w takich warunkach.
Dominika Kulczyk po latach wspominała, że rodzice starali się wychować dzieci w duchu skromności. W domu obowiązywały proste zasady – nie wolno było afiszować się bogactwem, a w szkole należało być takim jak wszyscy. Chodzili do państwowych szkół, jeździli na obozy harcerskie, a dziecięce życie wyglądało bardzo zwyczajnie. Nawet drogie prezenty bywały powodem skrępowania, bo Grażyna uczyła swoje dzieci wrażliwości na uczucia innych.

Z biegiem lat dzieci dorosły, a ich relacje z matką pozostały wyjątkowo bliskie. Po śmierci Jana Kulczyka rodzina jeszcze bardziej się do siebie zbliżyła. Choć Grażyna Kulczyk mieszka dziś w Szwajcarii, a Sebastian i Dominika prowadzą swoje życie zawodowe głównie w Polsce, regularnie utrzymują kontakt i wspierają się nawzajem. Odległość sprawiła, że każde spotkanie nabrało szczególnej wartości.
Grażyna Kulczyk realizuje się obecnie w zupełnie innym obszarze niż kiedyś. Prowadzi muzeum w Susch, gdzie prezentuje swoją kolekcję dzieł sztuki, angażuje się w projekty kulturalne i pozostaje aktywna intelektualnie. Mimo to rodzina nadal pozostaje dla niej absolutnym priorytetem. Gdy tylko może, pojawia się w Polsce, często u boku córki Dominiki. Wspólne zdjęcia, na których nie brakuje czułości i bliskości, mówią więcej niż jakiekolwiek deklaracje.

Grażyna Kulczyk bardzo chroni swoją prywatność i rzadko opowiada publicznie o relacjach z dziećmi. Bliscy podkreślają jednak, że to właśnie jej poświęcenie, konsekwencja i obecność ukształtowały Sebastiana i Dominikę. Dla niej rodzina zawsze była ważniejsza niż prestiż czy zawodowe ambicje. Dziś, patrząc na dorosłe, samodzielne i wrażliwe dzieci, można powiedzieć, że była to decyzja, która nadała sens całemu jej życiu.