Znany jest ze swoich ballad i ujmującego uśmiechu, ale piosenkarz miał też okazję uczestniczyć w wydarzeniach historycznych, od walk o prawa obywatelskie w swojej rodzinnej Alabamie po wzlot i upadek największej supergwiazdy popu
Lionel Richie wchodzi do hotelowej sali konferencyjnej o 18:20 i szeroko rozkłada ramiona. „ Dzień dobry wszystkim” – mówi z południowym akcentem, gładkim jak bita śmietana. Nie żartuje. 76-letni Richie jest w trasie koncertowej w Budapeszcie i jest w rytmie rock’n’rolla (a właściwie legendarnego balladera soulowego). Autor piosenek, który sprzedał ponad 100 milionów płyt w ciągu sześciu dekad w branży, właśnie wstał. „To łóżko mówiło mi: »Zostań tutaj, Lionel, wyglądasz dooobrze «”.
Przedstawia mnie swojej dziewczynie, Lisie Parigi, szwajcarskiej przedsiębiorczyni. Parigi jest po trzydziestce, piękna, sympatyczna i wystarczająco młoda, by być jego córką – a może nawet wnuczką. Prawdę mówiąc, Richie wygląda bajecznie. Za młodu miał tylko brodę i wąs. Teraz jest po prostu przystojny, zaskakująco wysoki, z postawą, która graniczy z wojskiem. Parigi zostawia nas, żebyśmy mogli pogawędzić.
Richie słynie ze swojej serdeczności. Nie tylko zaprasza cię na imprezę, ale sprawia, że czujesz się, jakby to on ją zorganizował dla ciebie i tylko dla ciebie. W ciągu kilku sekund od momentu, gdy dowiaduje się, że jestem z Manchesteru, opowiada mi historie ze swoich pobytów w tym mieście. „Wszyscy przygotowywali się trzy dni wcześniej, żeby przyjść na koncert w Manchesterze. Pierwszego dnia poszli do pubu, drugiego dnia do pubu, a trzeciego dnia powiedzieli: »Teraz idziemy na koncert«. W pewnym momencie pomyślałem: »Nie wiedzą, że to ja na scenie«. Przecież oni urządzają swoją imprezę. Przejmują show, potem śpiewają przyśpiewki piłkarskie, a potem między przyśpiewkami wracają i znowu śpiewają »Three Times a Lady«. I, chwila, teraz nie śpiewam »Three Times a Lady«. O mój Boże, mam wspaniałe historie”.

Wiem, że tak. Właśnie przeczytałem jego wspomnienia i są nimi przepełnione. Pracował ze wszystkimi – jest Marvin i Stevie, Quincy i Michael. W jednej chwili dostaje rady od Sammy’ego Davisa Jr., które odmieniły jego karierę, a w następnej zabiera Nelsona Mandelę na zakupy ubrań do Los Angeles.
Ale jeszcze ważniejsza jest rola jego rodziny, dorastającej na kampusie czarnoskórego amerykańskiego uniwersytetu na dalekim Południu. Wie, że to nietypowa historia dla osoby czarnoskórej urodzonej w latach 40. XX wieku i że media często się jej sprzeciwiały, ponieważ nie pasowała do ich wyobrażeń o tym, jak powinna wyglądać jego narracja. To naprawdę fascynująca opowieść. Richie ma w sobie coś z Zeliga; jest obecny przy wszystkich ważnych momentach w muzyce i historii walki o prawa obywatelskie, czy to jako aktywny uczestnik, bierny obserwator, czy też uczepiony poły dziewczyn. To człowiek, którego kojarzymy z nieustającą pozytywnością, ale miał też straszne chwile.
Historia zaczyna się w Tuskegee, małym miasteczku uniwersyteckim położonym zaledwie 38 mil od Montgomery w Alabamie, które wielu uważa za miejsce narodzin ruchu praw obywatelskich. Tuskegee było czarną enklawą klasy średniej. Wszyscy tam byli dumni ze swojej edukacji i historii politycznej miasta, mówi Richie. Od najmłodszych lat uczono go o Bookerze T. Washingtonie (założycielu Instytutu Tuskegee i orędowniku samowystarczalności ekonomicznej Afroamerykanów poprzez edukację zawodową) i naukowcu George’u Washingtonie Carverze (który zrewolucjonizował rolnictwo południowe i był orędownikiem zrównoważonego rolnictwa). Matka Richiego, Alberta, była dyrektorką szkoły, a jego ojciec, Lyonel Sr, był analitykiem systemów w armii amerykańskiej. Tymczasem jego babcia ze strony matki, Adelaide Mary Foster, pianistka o klasycznym wykształceniu, była wnuczką niewolnicy o imieniu Mariah i właściciela plantacji, dr Morgana Browna. W testamencie Brown zastrzegł, że Mariah i jej syn John Lewis Brown otrzymają wolność, a John został przywódcą czarnego bractwa promującego edukację. Richie i jego rodzina dorastali w pięknym domu dziadków, który był siedzibą wydziału instytutu i został im podarowany przez jego pierwotnego właściciela i bliskiego przyjaciela, Bookera T. Historia była bogata i zawsze obecna w rodzinie.

„Poziom edukacji był tak wysoki, że nie dało się go po prostu odczuć. To, co kochałem w Tuskegee, to to, że porażka nie wchodziła w grę. Z lotnikami, akademikami, moją babcią, jej pokoleniem, dorastałem wśród tych skrajnie burżuazyjnych, arystokratycznych czarnych ludzi”.
Richie mówi mi, że jego młodość nie mogła być mniej fajna – beznadziejny w sporcie, niewidzialny dla dziewczyn. „Ludzie często widzą artystów i mówią: »No cóż, musiał być sportowcem albo uwodzicielem kobiet«. Ja byłem nikim . Byłem najbardziej nieśmiałym, prawie załamanym dzieciakiem”. Był przestraszonym chłopcem, który podziwiał swojego twardego, ambitnego ojca, który przekazał mu tyle mądrości. Lyonel senior nauczył go, że strach jest normalny. „Mój tata miał świetną kwestię” – mówi. „«Jakie jest podobieństwo między bohaterem a tchórzem?»”
Mówię, że znam odpowiedź z książki.
„Czy możesz mi powiedzieć?”
„Obaj są równie przerażeni. Ale tchórz cofa się, a bohater idzie naprzód” – odpowiadam na zawołanie.
„To jest to!” – mówi zachwycony. Spogląda na swojego menedżera Bruce’a Eskowitza, który siedzi z nami. „Bruce, daj mu piątkę z tego kursu. Daj mu dwie gwiazdki”.
Podchodzi kelner hotelowy, żeby przyjąć nasze zamówienie.
Richie zamawia cappuccino. Ja zamawiam flat white i podwójne espresso. Właśnie przyleciałem na Węgry i czuję to.
„ Ooooh! W takim razie podwoję go, jedząc jeszcze jednego. Hahaha! Jeśli ma podbić stawkę, muszę zostać z moim facetem. Przeczytał książkę! Więc muszę być w szczytowej formie.”
Richie mówi, że pisząc książkę, zdał sobie sprawę, że ma mnóstwo anegdot do opowiedzenia. Wydawcy je uwielbiali, ale pytali, gdzie jest sedno. Powiedział im, że to on jest sednem – jego podróż ku samopoznaniu, jak dotarł do miejsca, w którym jest dzisiaj. Historia, którą opowiada, jest głęboka; to jego wewnętrzny dialog z własną czarną skórą. Jak bardzo czarny musi być? Kto to definiuje? Jakie są ograniczenia bycia czarnym? I, ponownie, kto podejmuje tę decyzję?
„Poziom edukacji był tak wysoki, że nie dało się go po prostu odczuć. To, co kochałem w Tuskegee, to to, że porażka nie wchodziła w grę. Z lotnikami, akademikami, moją babcią, jej pokoleniem, dorastałem wśród tych skrajnie burżuazyjnych, arystokratycznych czarnych ludzi”.
Richie mówi mi, że jego młodość nie mogła być mniej fajna – beznadziejny w sporcie, niewidzialny dla dziewczyn. „Ludzie często widzą artystów i mówią: »No cóż, musiał być sportowcem albo uwodzicielem kobiet«. Ja byłem nikim . Byłem najbardziej nieśmiałym, prawie załamanym dzieciakiem”. Był przestraszonym chłopcem, który podziwiał swojego twardego, ambitnego ojca, który przekazał mu tyle mądrości. Lyonel senior nauczył go, że strach jest normalny. „Mój tata miał świetną kwestię” – mówi. „«Jakie jest podobieństwo między bohaterem a tchórzem?»”
Mówię, że znam odpowiedź z książki.
„Czy możesz mi powiedzieć?”
„Obaj są równie przerażeni. Ale tchórz cofa się, a bohater idzie naprzód” – odpowiadam na zawołanie.
„To jest to!” – mówi zachwycony. Spogląda na swojego menedżera Bruce’a Eskowitza, który siedzi z nami. „Bruce, daj mu piątkę z tego kursu. Daj mu dwie gwiazdki”.
Podchodzi kelner hotelowy, żeby przyjąć nasze zamówienie.
Richie zamawia cappuccino. Ja zamawiam flat white i podwójne espresso. Właśnie przyleciałem na Węgry i czuję to.
„ Ooooh! W takim razie podwoję go, jedząc jeszcze jednego. Hahaha! Jeśli ma podbić stawkę, muszę zostać z moim facetem. Przeczytał książkę! Więc muszę być w szczytowej formie.”
Richie mówi, że pisząc książkę, zdał sobie sprawę, że ma mnóstwo anegdot do opowiedzenia. Wydawcy je uwielbiali, ale pytali, gdzie jest sedno. Powiedział im, że to on jest sednem – jego podróż ku samopoznaniu, jak dotarł do miejsca, w którym jest dzisiaj. Historia, którą opowiada, jest głęboka; to jego wewnętrzny dialog z własną czarną skórą. Jak bardzo czarny musi być? Kto to definiuje? Jakie są ograniczenia bycia czarnym? I, ponownie, kto podejmuje tę decyzję?
W wieku ośmiu lat przeżył zmieniające życie doświadczenie podczas zakupów z ojcem w Montgomery. Richie nieświadomie pił z fontanny przeznaczonej tylko dla białych. Do Lyonela Seniora podeszła grupa rozgniewanych białych mężczyzn, którzy wielokrotnie używali słowa na literę „n” i pytali: „Nie umiesz czytać?”. Richie czekał, aż ojciec „skopie komuś tyłek”, ale Lyonel Senior cicho kazał mu wsiąść do samochodu i odjechali. Richie wstydził się reakcji ojca i nie mógł się zmusić, żeby o to zapytać. Pięć lat później poruszył ten temat przy stole. Lyonel Senior odpowiedział: „ Tego dnia miałem wybór – czy być twoim ojcem, czy mężczyzną. Wybrałem bycie twoim ojcem, ponieważ chciałem być tutaj, żeby zobaczyć, jak dorastasz”.
W Tuskegee zapanował gniew – niektórzy z najinteligentniejszych ludzi w Ameryce byli blokowani i odizolowani przez rasizm
W życiu Richiego niemal przez przypadek przewijają się ważne momenty walki o prawa obywatelskie. Pamięta, jak przez miasto przejeżdżali przywódcy tacy jak Martin Luther King i Malcolm X. Był członkiem organizacji Jack and Jill, która rozwijała potencjał przywódczy u czarnoskórych dzieci przygotowujących się do studiów. W wieku 10 lat zakochał się w dziewczynie o imieniu Cynthia, którą poznał dzięki Jack and Jill. Cynthia była mądra, z „wdziękiem i uśmiechem, które zapierały dech w piersiach”. Za każdym razem, gdy ją widział, zamierał w jej obecności. Potem zniknęła. Wiele lat później, w 1977 roku, zobaczył jej zdjęcie na ekranie telewizora, wyglądające dokładnie tak, jak ją zapamiętał. Wiadomości donosiły o członku Ku Klux Klanu, który został skazany za zamach bombowy na kościół baptystów przy 16th Street w 1963 roku, w którym zginęły cztery młode Afroamerykanki. Cynthia Wesley, lat 14, była jedną z nich. Richie wiedział wszystko o zamachu bombowym w kościele i twierdzi, że dla niego oznaczało to koniec niewinności, ale do tej pory nie miał pojęcia, że Cynthia była jedną z ofiar.
W 1966 roku, mając 17 lat, dowiedział się o morderstwie 21-letniego działacza na rzecz praw wyborczych w Tuskegee, Sammy’ego Younge’a. Po tym, jak w ciągu jednego dnia pomógł zarejestrować 40 czarnoskórych wyborców, Younge zatrzymał się na stacji benzynowej, aby skorzystać z toalety. Kiedy biały pracownik stacji kazał mu skorzystać z toalety, „gdzie chodzą Murzyni”, Younge odpowiedział, że segregacja toalet jest nielegalna. Pracownik stacji wyciągnął broń, strzelił i chybił, a Younge odjechał, szukając ochrony policyjnej, ale bezskutecznie. Wrócił na stację benzynową, aby dochodzić swoich praw. Później tej samej nocy Younge został znaleziony martwy za stacją benzynową od kuli w głowę. Pracownik stacji twierdził, że działał w samoobronie i został uniewinniony. To kolejny sygnał ostrzegawczy dla Richiego.
Po zamachu na Luthera Kinga w 1968 roku, jak pisze, „ciężar wisiał nad wszystkim”. Zaczął kibicować Czarnym Panterom, „które uważałem za największe. Jeśli Stokely Carmichael miał coś do powiedzenia, chciałem to usłyszeć”. Richie mieszkał w Harlemie, był wtedy członkiem Commodores i spotykał się z nauczycielką Sharon Williams – „słodką, śliczną i głęboko myślącą”. Dołączyła do Czarnych Panter, opowiedziała Richiemu o walce i wyjechała do Kalifornii, by wziąć udział w rewolucji. Lata później Richie dowiedział się, że Williams brała udział w strzelaninie z policją. „Myślę, że zginęła w strzelaninie. Znów byłem na przedmieściach”.

Czy przed napisaniem książki zdawał sobie sprawę, jak osobiste były jego związki z ruchem praw obywatelskich? „Nie zdawałem sobie sprawy, że stanowił on sedno mojej tożsamości. Wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy, ponieważ nasi rodzice starali się ukrywać przed nami wiele z tych cech [jego siostra Deborah, bibliotekarka, jest od niego dwa lata młodsza]. Żyliśmy w bańce”. W 1965 roku, kiedy Martin Luther King maszerował do Montgomery, jego rodzice powiedzieli 15-letniemu Lionelowi, że jest za młody, żeby się w to angażować.
Czy chciał być tego częścią? „Pragnąłem być tego częścią. A moi rodzice ciągle powtarzali mi, że to niebezpieczne”. Jak się z tym czuł? „Byłem zły, bo myślałem, że odsunęli mnie od niektórych z najważniejszych wydarzeń w historii. Mój gniew pojawił się, gdy uświadomiłem sobie, przez co przeszli moja babcia i dziadek, przez co przeszli moi rodzice. Powiedziałem moim rodzicom: 'Dlaczego mi nie powiedzieliście? Dlaczego nas w to nie wciągnęliście?’, a ich odpowiedź brzmiała: 'Nie chcieliśmy, żeby cokolwiek ograniczało cię w myśleniu o tym, jakie mogą być możliwości twojej przyszłości. A gdybyśmy przywiązali cię do naszego gniewu, to utknąłbyś w naszym gniewie’”. Mówi cicho, z ogromną pasją. Czy zdawał sobie sprawę z tego gniewu? „Nie dało się tego przegapić. Każdego dnia byłem świadomy tego gniewu, ponieważ istniał gniew Tuskegee”. To był gniew jednych z najmądrzejszych ludzi w Ameryce, sparaliżowanych i odizolowanych przez rasizm. Richie mówi, że ruch na rzecz praw obywatelskich nie zaczął się w 1965 roku. Mówi o aktywistach z 1936 roku, którzy prowadzili kampanię przeciwko segregacji w szkołach, sprzeciwiając się segregacji w autobusach międzystanowych w 1947 roku. Gdyby nie zdecydował się na karierę muzyczną, Richiego można by było wyobrazić sobie jako profesora historii Afroamerykanów. Jako dziecko wyobrażał sobie, że zostanie wyświęcony na księdza episkopalnego.
W 1974 roku Richie ukończył Tuskegee Institute, uzyskując dyplom z ekonomii i biznesu. Ale od dawna wiedział, że nie jest mu pisane specjalizować się w żadnej z tych dziedzin. Na studiach Richie został zaproszony do zespołu Mystics przez gitarzystę Thomasa McClary’ego. Mystics połączyli się następnie z członkami bardziej popularnego zespołu studenckiego, Jays, i stali się Commodores. Nazwę wybrano, otwierając słownik losowo i wybierając pierwsze słowo, jakie wpadło im w oko. Przed Commodore słowem była komoda. Richie mówi, że wątpi, by Commodores odnieśli taki sam sukces. W 1974 roku Commodores grali już od sześciu lat i właśnie mieli wydać swój pierwszy album, Machine Gun, w wytwórni Motown. Tytułowy utwór, instrumentalny, stał się wielkim hitem. Richie był saksofonistą, który grał ze słuchu i zaśpiewał trzy piosenki w ich występie.

Czy reszta zespołu pochodziła z podobnego środowiska? „Nie, przez długi czas musiałem przezwyciężać jedno zdanie z zespołu: »Lionel, ty nie wiesz, jak to jest być biednym«. A ja odpowiedziałem: »Chłopaki, nie chcę wiedzieć , jak to jest być biednym!«”. Ale ten komentarz trafił w czuły punkt. „Powiedziałbym: »Przestańcie tak mówić? Wkurzacie mnie«. Ale potem dostałem od nich najlepszą lekcję, bo nauczyli mnie, jak przetrwać”.
Na początku drogi przekonał się, jak to jest być biednym. „Mówiłem: »Jestem głodny, czas jeść«, bo byłem przyzwyczajony do trzech posiłków dziennie. »No cóż, Lionel, nie mamy wystarczająco dużo pieniędzy na jedzenie – weź słoik soku pomarańczowego i sącz go powoli, OK«. Następne było: »Zjesz to«. No i co to, do cholery, jest? »To flaki i marynowane wieprzowe nóżki«. Wieprzowe nóżki? Moja babcia nigdy nie miała w domu marynowanych wieprzowych nóżek. To była najlepsza edukacja, bo dała mi możliwość zejścia na parter”.
Niedawno zradykalizowany Richie był zdeterminowany, by zagrać twardziela. Przyznaje, że był naiwny. „Pamiętam dzień, w którym jakiś facet nazwał mnie słowem na literę N”. Commodores mieli zagrać na balu maturalnym w białym liceum i przyjechali 45 minut spóźnieni. Trzech mężczyzn powitało ich i powiedziało, żeby wsiedli z powrotem do furgonetki i natychmiast wyjechali z miasta. Wszyscy trzej używali słowa na literę N. „Zamiast uciekać, powiedziałem: 'O mój Boże!’, a chłopaki mówili: 'Lionel, wracaj do furgonetki!’, a ja byłem taki: 'Nie, nie, jestem teraz w ruchu praw obywatelskich’. A oni na to: 'Lionel. Wsiadaj. Do. Tego. Furgonetki .’” Kiedy jeden z mężczyzn wyciągnął nóż Bowie, ostrożnie wszedł z powrotem do furgonetki.
Po „Machine Gun” Richie zaczął grać mniej na saksofonie, przejął wokal i pisał największe hity. Ich różnorodność wprawiała krytyków w osłupienie, ale Richie twierdzi, że po prostu odzwierciedlała różnorodność muzyki, z którą dorastał. „Kiedy wszedłem do branży muzycznej, zdałem sobie sprawę, że na wszystko są jakieś małe luki – 'OK, to jest gość od R&B, a ty jesteś czarnym wokalistą’, i pomyślałem sobie: 'O co tu chodzi ?’. Nie znałem tych kategorii. Wykształciłem się wszechstronnie, od muzyki country, muzyki klasycznej, klasycznej muzyki organowej, R&B, bluesa, po gospel”.
Skąd to wszystko się wzięło? „Z tego jednego małego miasteczka”. Tuskegee, jak sam ocenia, liczyło około 2000 mieszkańców, gdy dorastał. „Kiedy zaczynałem pisać, ktoś pytał: »Skąd się wzięło Sail On, to piosenka country? Three Times a Lady, to walc? Skąd ten funk?«. Cóż, to wszystko tutaj, w domu, z chłopakami z kampusu. Było tak bogate kulturowo”.
Jedną z najlepszych rad jaką otrzymał na początku dał mu Sammy Davis Jr. Powiedział Richiemu, że jego kariera wystrzeli w kosmos i że zwrócą się do niego najwięksi gracze w branży, którzy zaoferują mu wszystko, o czym marzył, a nawet więcej. Richie odpowiedział entuzjastycznie. Davis Jr. powiedział mu, że nie ma powodu do entuzjazmu. Poinstruował Richiego: „Twoja odpowiedź na wszystko co ci oferują brzmi nie”. Kiedy Richie zapytał dlaczego, Davis Jr. powiedział: „Ponieważ powiedziałem tak. I nie chcę, żebyś popełnił te same błędy, które ja popełniłem”. Ostrzegał cię przed byciem posiadanym? „Zgadza się. To samo w sobie zaoszczędziło mi stu lat nieszczęścia”.
Na początku lat 80. zaczął się rozwijać. Pisał piosenki, które zajmowały szczyty list przebojów dla innych artystów – „Lady” dla gwiazdy country Kenny’ego Rogersa i „Endless Love” dla Diany Ross (jej największy hit, w którym wystąpił w duecie). W 1982 roku rozpoczął karierę solową i przez kolejne pięć lat stale utrzymywał się w pierwszej dziesiątce list przebojów w USA, z czterema utworami na pierwszym miejscu. Były klubowe klasyki, takie jak „Dancing on the Ceiling” i „All Night Long”, a także mnóstwo ckliwych utworów, takich jak „Say You, Say Me” i „Hello” (z tandetno-przerażającym teledyskiem o nauczycielu dramatu zakochującym się w swojej niewidomej uczennicy).

Promotorzy i menedżerowie muzyczni pytali, co Richie grał, pisząc dla Rogersa. Sugerowali, że odciął się od swoich korzeni. To go wkurzało. „Zginałem się w precel, żeby być wystarczająco czarnym dla R&B i wystarczająco przystępnym dla promotorów popu” – pisze. „Albo, jak później ujęli to krytycy w mojej społeczności: »Lionel Richie przeszedł na drugą stronę i nie może stać się czarny«”.
Kiedy Richie dołączył do Motown, wytwórnia soul Berry’ego Gordy’ego rozkwitała. Poznał wszystkich wielkich artystów. Pierwszą trasą koncertową The Commodores było supportowanie Jackson 5 w 1971 roku. Richie, wówczas 22-letni, był jak starszy brat dla 12-letniego Michaela. W 1985 roku wraz z Jacksonem napisali piosenkę „We Are the World”, którą wyprodukował Quincy Jones i która sprzedała się w ponad 20 milionach egzemplarzy, aby zebrać pieniądze na rzecz ofiar głodu w Etiopii.
Opisuje Jacksona jako „ekscentrycznego i niezwykle chaotycznego”. Mówi, że nosił te same ubrania, dopóki się nie rozpadły. „Quincy i ja nazywaliśmy Michaela śmierdzielem”. Mówi, że Jackson śmiał się, bo wiedział, że jest drażniony z miłości. W pewnym momencie był w domu Richiego, a smród był tak silny, że Richie dał mu parę swoich dżinsów i nową parę majtek i kazał mu się w nie przebrać. Później tego samego dnia Richie zobaczył porzuconą bieliznę i dżinsy w sypialni Jacksona „leżące tam jak potrącone zwierzę”.
Jackson został oczyszczony z zarzutów molestowania seksualnego dziecka w 2005 roku, choć zarzuty powróciły ponad dekadę później w filmie dokumentalnym „Leaving Neverland”. Córka Richiego, Nicole, która zyskała sławę jako gwiazda reality show u boku Paris Hilton, była chrześnicą Jacksona. Nicole często spała w sypialni Jacksona z innymi dziećmi i twierdzi, że nigdy nie była świadkiem niczego niestosownego. „Moi rodzice nigdy nie daliby mnie w ręce, które uważaliby za niebezpieczne. Nigdy nie miałam żadnych skarg i, wiecie, kocham go” – powiedziała w 2003 roku.

Richie wzruszająco opowiada o geniuszu Jacksona i jego zmaganiach. „Obserwowałem jego zmagania. Zanim wszedłem w świat sławy, przynajmniej miałem przyjaciół ze szkoły i college’u. Miałem pewne doświadczenia. Miałem okazję być na meczu futbolowym. Wiedziałem, co to randka. Zostałem porzucony. Przegapił wszystko. Przegapił. Wszystko. Byłem tam z nim, kiedy chodził do studia każdego dnia po szkole, a on przyjeżdżał jak automat o 15:00 i zostawał tam do 18:00. Wyobraź sobie takiego dzieciaka, a jedyne, co słyszysz, to: »Uważaj, dziewczyny idą! Nie można jej ufać, nie można im ufać!«. Widziałem to”.
Twierdzi, że wielu ludzi okradało Jacksona w taki czy inny sposób. Czy Richie był w stanie mu doradzać? Kręci głową. „Nie. Kiedy jesteś na wojnie i obaj unikacie kul, trudno jest doradzać drugiemu żołnierzowi. Ci sami oszuści, którzy próbowali wykorzystać jego, przyszli wykorzystać mnie”.
Jednocześnie zyskał tylu niesamowitych przyjaciół. Mógłby opowiadać o nich całymi dniami. Pamiętam, jak Stevie Wonder kazał mu wsiąść na miejsce pasażera w swoim samochodzie i z impetem cofnął podjazd, przerażając go na śmierć („Zwariowałem i krzyknąłem: »Stevie, co ty, kurwa, robisz!?!«”). Pamiętam też, jak zabrał Nelsona i Winnie Mandelę na zakupy odzieżowe do Neiman Marcus i Saks Fifth Avenue, przygotowując się do przyjęcia na cześć południowoafrykańskiego przywódcy. („Młody człowieku, chcę ci podziękować za twoje teksty i muzykę” – powiedział mu Mandela. „Twoje piosenki pomogły mi przetrwać wiele lat w więzieniu”).

Pytam, kto wywarł na niego największy wpływ jako na autora piosenek. „Smokey Robinson, Norman Whitfield i Marvin Gaye. Każdy na swój sposób wpadał i dawał mi po prostu małą rzecz. Marvin zapytał mnie: »Jaka jest najważniejsza nuta, jaką kiedykolwiek usłyszysz, dzieciaku?«. Powiedziałem, że nie wiem. A on na to: » Hhhhhh-haaah «. Wdycha i wydycha, jak Marvin. »Upewnij się, że słyszą twój oddech na płycie. Nie chodzi o to, jak mocno uderzasz w nutę, ale o opowiadanie historii«. A co ze Smokeyem? „Smokey to autor tekstów piosenek. Ale kocham w nim też to, że mógłby dorastać w Tuskegee. Ma ten swój gładki sposób nauczania. Zawsze było tak: »Bracie, pozwól, że cię tego nauczę, pozwól, że ci to pokażę, pozwól, że cię wprowadzę«. Kiedy Smokey był z tobą w pokoju, miałeś w sobie tylko wiedzę”.
Ze wszystkich swoich mentorów, to właśnie do ojca najczęściej wraca. Opowiada mi o dniu, w którym Lyonel senior wyjaśnił, że życie jeszcze nie wystawiło jego syna na próbę, a kiedy to nastąpi, ludzie będą się cieszyć z jego upadku. Ojciec powiedział mu, że próba przychodzi do każdego człowieka w postaci „pięciu D” – rozwodu, choroby, katastrofy, hańby i śmierci. „Jego odpowiedź brzmiała: »Wielki wojownik nie jest wyznaczony przez to, ile ciosów potrafi zadać, ale przez to, ile ciosów potrafi przyjąć. A ty jeszcze nie zostałeś trafiony«”.
Wkrótce potem, w czerwcu 1988 roku, Richie został brutalnie potraktowany. On i jego żona, dawna miłość z dzieciństwa Brenda Harvey-Richie, dyskretnie się rozstali. Richie spotykał się z Diane Alexander, która później została jego drugą żoną i matką dwójki młodszych dzieci, Sofii i Milesa. Kiedy był w domu Alexandra, ktoś zapukał do drzwi. To była Brenda. Zaatakowała Richiego w sprawie związku, a następnie zaatakowała go fizycznie. Wezwano policję, Brendę oskarżono o uszkodzenie ciała współmałżonka, pobicie i stawianie oporu przy aresztowaniu, a historia trafiła na pierwsze strony gazet.


Jak sobie poradził? Źle, mówi. „Katastrofa i hańba, to dwie z nich, jedna po drugiej. I myślisz sobie, jak zachować tę godność, kiedy kurtyna opadła i musisz to przetrwać? Wszystkie nauki taty zbiegły się w tym centralnym momencie mojego życia. Nie powiedział mi, co się stanie, powiedział mi tylko, że się stanie, ale kiedy to nastąpi, nie bądź zszokowany, po prostu pamiętaj, żeby zrobić jedno. Wstań. W. Z. Podłogi .
Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić. Richie wciąż nie skończył z Ds. W 1990 roku zmarł Lyonel Senior, a następnie jedna z jego strun głosowych krwawiła z powodu przeciążenia i powiedziano mu, że może już nigdy nie być w stanie śpiewać. (Wyleczenie zajęło mu cztery operacje). W najgorszym momencie wycofał się na Jamajkę i spędził pięć dni pijąc, aż „o mało nie zemdlał”. Siedział samotnie na leżaku nad brzegiem oceanu, opróżniając butelki szampana Cristal, nieświadomy, że jest w wodzie po pas. Później, kiedy wracał do zdrowia, rozmawiał o tym z dyrektorem Motown, Skipem Millerem. „Powiedziałem: »Wiesz co, Skip, stary, gdybym nie rzucił tego biznesu, miałbym załamanie nerwowe«. A on na to: »Och, miałeś załamanie nerwowe, to dlatego rzuciłeś ten biznes«”.
Jak długo przestał pracować? Pięć lat. Pięć lat”. Brzmi, jakby nie mógł w to uwierzyć. Richie mówi, że to ciężka branża, a on zaczyna liczyć ofiary. „Kogo straciliśmy? Wszystkich … Marvin odszedł. Cokolwiek by to nie było, odeszli. Michael, Prince, Hendrix…”
Pytam, co jego rodzice pomyśleliby o dzisiejszych Stanach Zjednoczonych i Trumpie jako prezydencie. Odpowiada z falą emocji. „Wiesz co, cieszę się, że mojego taty i tej grupy tu nie ma. Byłoby ciężko. Nie mogę sobie tego nawet wyobrazić”. Mówi o postępie, jakiego byli świadkami dzięki ruchowi na rzecz praw obywatelskich, i o tym, jak teraz jest on cofany. „A teraz wracamy, żeby go wyeliminować”. Patrzy na swojego menedżera. „Bruce może ci powiedzieć, że mam najgorsze chwile, bo nie da się wymazać całego tego postępu. Złożyłem oświadczenie w 1983 roku, kiedy rozmawialiśmy o prawach obywatelskich, i powiedziałem: »Wciąż o tym rozmawiamy ?«, jakby chciał powiedzieć, że to już za nami, że interesuje nas przyszłość. Teraz, 42 lata później, wciąż mówimy o tym samym. Ale jest jeszcze gorzej. To, co teraz obserwuję, to nie tylko cofanie się, ale wymazywanie historii”.
Czy boi się o Stany Zjednoczone? „Zawsze” – mówi z nutą desperacji w głosie. Czy kiedykolwiek zająłby się polityką, by rzucić wyzwanie Trumpowi? Śmieje się nerwowo, po czym odpowiada stanowczo: „Nigdy”. Wtedy przypomina sobie, że jest Lionelem Richie, wiecznym optymistą, kochankiem, wielkim jednoczycielem, który jednoczy świat poprzez muzykę. Podkreśla, że jest nie tylko Afroamerykaninem, ale także częściowo rdzennym Amerykaninem z plemienia Czirokezów ze strony babci, z domieszką francusko-kanadyjskiego, angielskiego i szkockiego pochodzenia dla lepszego efektu. Oczywiście, zawsze zamierzał jednoczyć ludzi. „Jeśli czekasz na Martina Luthera Richiego, to on nie nadejdzie. Ale jeśli czekasz na Lionela Richiego, nosiciela miłości, to mnie masz. Kiedyś myślałem, że polityka to wspaniałe miejsce. Ale widziałem Malcolma, widziałem Martina, widziałem wszystkich bojowników o prawa obywatelskie i, wiecie co, oni tego nie przeżyli. To nie do przeżycia. Polityka jest brzydka, jest obrzydliwa, a teraz jest jeszcze gorsza, bo oczerniają cię, zanim jeszcze się w nią zaangażujesz. A ja znalazłem drogę, która sprawdza się w moim przypadku”.

Opowiada mi o spotkaniu UNESCO, na które zaproszono go, by wystąpił i opowiedział grupie delegatów z Bliskiego Wschodu z takich krajów jak Izrael, Jordania i Egipt o sile muzyki w łączeniu różnic. Kiedy zapytał, dlaczego go zaproszono, powiedziano mu, że był jedyną osobą, co do której wszyscy się zgadzali. „Mogę wejść do sali. Ludzie się nie lubią. Podejrzliwie do siebie podchodzą. Wchodzę i wszyscy zaczynają się uśmiechać. To ma moc”. Potem zabiera mnie na typowy koncert z lat 60. „W samym środku tego całego szaleństwa, w trzecim rzędzie siedzi facet z Ku Klux Klanu. Wielki fan. Potrafię rozmawiać z każdym i przekazać przesłanie lepiej niż stojąc na podium, waląc pięścią i wołając: 'Chodźcie za mną!’”
W końcu, jak mówi, tym przesłaniem musi być miłość i jest wdzięczny, że jest nią otoczony w swoim życiu – troje dzieci, troje wnucząt i jego partnerka, Lisa. Czy plotka, że myślą o ślubie, jest prawdziwa? Ucisza się. „Nie chcę zapeszać. Uwielbiam tę plotkę” – mówi, chichocząc jak uczeń. „Niech tak zostanie”.
Gdy przygotowuję się do wyjścia, Bruce prosi nas, żebyśmy nie wspominali o Trumpie w tekście. Richie jednak twierdzi, że nie ma nic przeciwko temu, co powiedział. Ale tak, trzyma się miłości, a nie polityki. „Jestem flecistą z Hameln w tej całej sprawie, kolego. «Kocham cię»: trzy banalne słowa, które świat musi słyszeć każdego dnia. Chce słyszeć każdego dnia. Teraz wolę to powiedzieć niż: «Chodźmy walczyć z rewolucją»”.