Reżyserka wyczekiwanej nowej wersji filmowej Wichrowych Wzgórz powiedziała, że chciałaby, aby film oddawał „pierwotne” uczucia, jakie towarzyszyły jej, gdy po raz pierwszy przeczytała książkę jako nastolatka.
Emerald Fennell po raz pierwszy opowiedziała o swojej adaptacji w piątek w rodzinnym mieście autorki Emily Brontë, Haworth w zachodnim Yorkshire.
W jej filmie wystąpią Margot Robbie i Jacob Elordi, a wydanie w tym miesiącu zwiastuna o zabarwieniu erotycznym wywołało burzliwą debatę na temat filmu, na wiele miesięcy przed jego premierą.
Fennell powiedział: „Chciałem stworzyć coś, co wywołałoby we mnie takie same odczucia, jak wtedy, gdy to przeczytałem, czyli emocjonalną reakcję na coś. To coś pierwotnego, seksualnego”.

Scenarzystka i reżyserka zdobyła Oscara za film „Obiecująca młoda kobieta” w 2021 roku, ale najbardziej znana jest z zeszłorocznego thrillera psychologicznego „Saltburn”, który zyskał status kultowego ze względu na szereg prowokacyjnych i konfrontacyjnych scen.
Jej bezkompromisowy i niepokojący gust ponownie ukazuje zwiastun „Wichrowych Wzgórz”. Daje on przedsmak wysublimowanego i niezwykle stylizowanego gotyckiego podejścia do filmu, a jednocześnie jest pełen nagromadzonego napięcia, ujęć sugestywnie ugniatanego chleba i palca wkładanego do pyska ryby.
Fennell powiedziała w piątek na Festiwalu Piśmiennictwa Kobiet Brontë, że poczuła „głęboką więź” z tą książką, gdy przeczytała ją po raz pierwszy w wieku 14 lat. „Otworzyła mnie na oścież” – powiedziała.
Jak stwierdziła Emily Brontë, opowieść o burzliwym i tragicznym romansie, napisana w 1847 roku, jest „trudna, skomplikowana, po prostu nie przypomina żadnej innej”.
„To jest zupełnie wyjątkowe. To takie seksowne. To takie okropne. To takie druzgocące”.
„Ta książka doprowadza mnie do szaleństwa”
Mówiąc o realizacji filmu, 39-letni Fennell powiedział: „Chciałem nakręcić coś, co będzie przypominało książkę, którą czytałem, mając 14 lat”.
Zasugerowała, że niektóre z jej ryzykownych dodatków to rzeczy, które – jak jej się wydawało – zapamiętała z lektury książki, którą czytała jako nastolatka – ale których w rzeczywistości tam nie było, kiedy do niej wróciła.
„To właśnie tam wypełniłam luki, mając 14 lat” – powiedziała z uśmiechem, dodając, że kręcenie filmu pozwoliło jej „zobaczyć, jak to jest spełnić moje 14-letnie marzenie, które jest zarówno dobre, jak i złe”.
Fennell powiedziała publiczności w Haworth, że przez całą swoją karierę marzyła o zaadaptowaniu tej powieści i że miała „niezwykle dużo szczęścia”, że po Saltburn mogła swobodnie decydować o tym, co zrobi dalej.
Jak powiedziała scenarzystka i reżyserka, „Wichrowe Wzgórza” były tym, co chciała zrobić „najbardziej rozpaczliwie”.
„Byłam opętana. Ta książka doprowadziła mnie do szaleństwa” – powiedziała. „I oczywiście teraz jestem jeszcze bardziej wściekła niż wcześniej, bo od dwóch lat nie myślę o niczym innym”.

Adaptacja to „oczywiście również horror, bo to ogromna odpowiedzialność” – dodała. „Wiem, że gdyby ktoś inny to zrobił, byłabym wściekła. To bardzo osobisty materiał dla każdego. To bardzo nielegalne. Myślę, że sposób, w jaki odnosimy się do postaci, jest bardzo osobisty”.
„Próba nakręcenia filmu o czymś, co tak wiele dla ciebie znaczy, wydawała mi się też „aktem skrajnego masochizmu” – wyjaśniła. „Właściwie uznałam to za dość wstrząsające, w naprawdę interesujący sposób.
„W tej książce jest mnóstwo sadomasochizmu. Jest powód, dla którego ludzie byli nią głęboko zszokowani [kiedy została opublikowana].
„Ale praca nad tym była dla mnie rodzajem masochistycznego ćwiczenia, bo tak bardzo to kocham, a ono nie odwzajemnia tego uczucia i muszę z tym żyć. To było więc kłopotliwe, ale myślę, że w bardzo pożyteczny sposób”.
Margot Robbie „mogła ujść z życiem ze wszystkiego”
Wybór obsady wzbudził zdziwienie, ponieważ Robbie, mając 35 lat, jest starszy od Catherine Earnshaw, która w książce jest nastolatką; z kolei Heathcliff według Brontë ma „ciemną karnację”.
Mówiąc o australijskim aktorze Elordim, Fennell powiedziała, że poprosiła go o zagranie Heathcliffa po tym, jak pewnego dnia zobaczyła go na planie Saltburn i stwierdziła, że „wyglądał dokładnie jak ilustracja Heathcliffa z pierwszej książki, którą przeczytała”.
„To było takie straszne, bo tak bardzo chciałam krzyczeć. Oczywiście, nie jest to zachowanie profesjonalne.
„Myślałem o nakręceniu [Wichrowych Wzgórz] i wydawało mi się, że on ma to coś… jest bardzo zaskakującym aktorem”.
Tymczasem Robbie „nie przypomina nikogo, kogo kiedykolwiek spotkałam – nigdy – i myślę, że właśnie tak się czułam w przypadku Cathy”.
Aktorka Barbie, również pochodząca z Australii, jest „bardzo piękna, interesująca i zaskakująca, i jest typem osoby, która, podobnie jak Cathy, może sobie pozwolić na wszystko” – powiedziała Fennell.
„Szczerze mówiąc, myślę, że mogłaby urządzić sobie krwawą rzeź i nikt by się tym nie przejął” – zażartował reżyser. „I właśnie taką osobą jest dla mnie Cathy. Cathy to ktoś, kto po prostu próbuje, żeby sprawdzić, jak daleko może się posunąć.
„Potrzebna była więc osoba taka jak Margot, która jest gwiazdą, nie tylko niesamowitą aktorką – jaką jest – ale kimś, kto ma moc, nieziemską moc, boską moc, która sprawia, że ludzie tracą rozum”.
Fennell przyznała, że mimo pewnych swobód zachowała wiele z oryginalnych dialogów Brontë.
„Byłam naprawdę zdeterminowana, żeby zachować jak najwięcej z jej dialogów [jak to możliwe], bo to najlepszy dialog w historii” – powiedziała. „Nie mogłabym go przebić, a któż mógłby?”
Film Fennela „Wichrowe Wzgórza” trafi do kin 14 lutego przyszłego roku – w Walentynki.