
Jeśli kiedykolwiek widziałeś Boba i Mike’a Bryana na korcie tenisowym, pamiętasz zapewne, że byli podwójnym problemem.
„Przeciwnicy określali nas mianem dwugłowego potwora” – powiedział Mike w wywiadzie dla CNN Sports.
Dominując w męskim deblu przez prawie dwie dekady, tworzyli wymarzony duet – bliźniaki-lustra, które były tak zsynchronizowane, że zdawały się czytać sobie w myślach. Grając ramię w ramię, leworęczny i praworęczny, stali się najbardziej utytułowaną męską parą deblową wszech czasów, zdobywając razem 119 tytułów, w tym 16 wielkoszlemowych – w tym pięć US Open – i złoty medal olimpijski.
To była godna pozazdroszczenia relacja, która zaprowadziła ich aż do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sław, ale w przededniu ich wprowadzenia do Galerii Sław w Newport w stanie Rhode Island przyznali, że ich współpraca nie zawsze była tak harmonijna. „Mieliśmy swoje spięte riposty” – wspominał Bob w rozmowie z CNN. „Czasami dochodziło do rękoczynów na korcie lub po meczach”.
To byłoby mało powiedziane, ponieważ bracia ujawnili, co naprawdę działo się poza kamerami i wiwatującym tłumem. „Pamiętam, jak rozbiłem jedną z gitar Mike’a” – powiedział Bob, dodając: „Doszło do ostrej wymiany zdań w Madrycie, gdzie rzucił we mnie szklanymi butelkami z witaminami, które się roztrzaskiwały”.
Bracia broni byli czasami braćmi broni, ale bez względu na to, jak brzydko mogło być poza boiskiem, wydawało się, że nic nie jest w stanie złamać ich ducha zwycięstwa.
„Mieliśmy taki przypadek na Wimbledonie” – wspominał Mike – „Jechaliśmy samochodem z meczu, który wygraliśmy. Rozmawialiśmy o meczu, padły różne słowa, trochę się oskarżano, a potem nagle padł jeden cios i samochód się zatrząsł.
„To było jak MMA na tylnym siedzeniu, a kierowca zjeżdżał z drogi w Lond
ynie. Ale to zabawne, to była paskudna walka, ale ostatecznie wygraliśmy turniej”.
„Łączyła nas nierozerwalna więź” – dodał Bob. „Czasami bywało brutalnie, ale dwie minuty później jedliśmy kolację. Mamy to samo DNA, kiedy jest się bliźniakiem, nigdy nie szuka się lepszych perspektyw. Nie szukałem innego partnera, Mike był moim człowiekiem”.
Mike zgadza się, że ich szczególna relacja dawała im rzadką swobodę działania, gdy potrzebowali się wygadać: „Większość normalnych ludzi nigdy więcej nie rozmawiałaby z tą osobą do końca życia, ale taka jest właśnie dziwna rzecz z bliźniakami – jakoś idzie się dalej”.
Od 1998 r. aż do przejścia na emeryturę w 2020 r. rodzina Bryanów wywalczyła sobie szczyt formy i przez rekordowe 438 tygodni utrzymywała się na szczycie światowego rankingu.
„Każdy potrafi wykonywać serwisy, returny i woleje” – Mike tak tłumaczył ich sukces – „ale chodzi o ten wyjątkowy element, coś, czego tak naprawdę nie widać: więź z partnerem.
„Miałyśmy niesamowitą więź, tę bliźniaczą energię. Kiedy oglądałyśmy niektóre mecze, z niepokojem zauważałyśmy, że poruszamy się idealnie zsynchronizowane, wzajemnie się kryjąc. Działa w nas jakaś niewypowiedziana siła specjalna i to właśnie nas wyróżniało”.
Przez pierwsze 10 lat swojej kariery zawodowej bracia byli nierozłączni, niemal dosłownie. Dzielili pokój podczas trasy koncertowej, jedli razem, ćwiczyli razem, a nawet grali razem w zespole.
„Prawie cały dzień spędzaliśmy razem, to sporo godzin z jedną osobą” – powiedział Mike. „Mieliśmy nawet wspólne konto bankowe i dom. Byliśmy naprawdę zgrany. Większość zespołów wytrzymuje razem tylko pięć lub sześć lat, ale darzyliśmy się bezwarunkową miłością i nigdy nie miałem tego gościa dość!”
Małżeństwo Bryanów rozegrało swój pierwszy wspólny turniej w wieku 6 lat i szacuje, że do czasu zakończenia kariery na początku pandemii COVID-19 w 2020 roku rozegrało już tysiące meczów.
Zrewolucjonizowawszy grę, nieświadomie pomogli swoim przeciwnikom u schyłku ich kariery, publikując film z kilkoma swoimi wskazówkami. „Wszyscy go obejrzeli” – powiedział Mike. „A w następnym roku pomyślałem sobie: 'O mój Boże, gramy przeciwko braciom Bryan’, każdy miał swój sekretny przepis. Nie byłem mądry, Bob”.
Jednak żadna ilość ćwiczeń ich rywali nie była w stanie odtworzyć tego, co łączyło braci – swego rodzaju niewyjaśnionej telepatii. Bob opowiedział CNN Sports o tym, jak niezależnie od siebie wybrali się na zakupy meblowe w przeciwnych stronach kraju, nieświadomie dokonując dokładnie tego samego zakupu w tym samym sklepie.
„Byłem na Florydzie. Mike był w Kalifornii, zadzwonił do mnie i powiedział: »Hej, zobacz tę kanapę, którą kupiłem«. Kupił ją w Pottery Barn czy gdzieś tam. Tego samego dnia poszedłem na zakupy i kupiłem dokładnie tę samą kanapę” – powiedział Bob. „Siedziałem na tej samej kanapie w tym samym czasie. I to był jedyny raz, kiedy szukałem kanapy, prawdopodobnie tak samo jak Mike. Wtedy wiedzieliśmy, że dzieje się coś dziwnego!”
Bob i Mike nigdy nie wyobrażali sobie, że ich kariery zakończą się w Tenisowej Galerii Sław, elitarnym klubie zrzeszającym mniej niż 300 najbardziej utytułowanych tenisistów; Maria Szarapowa dołączyła do nich w roczniku 2025.
Bob przyznaje, że Hall of Fame nie jest czymś, co kiedykolwiek umieścili na liście swoich celów, a Mike rozumie, że teraz dołączają do czegoś, co jest o wiele ważniejsze od nich samych: „To będzie pełen emocji dzień, to naprawdę największy zaszczyt w tenisie, więc jesteśmy zaszczyceni i wdzięczni”.
Mają teraz 47 lat, rodziny i dzieci. Nie widują się już tak często jak kiedyś, ale wciąż rozmawiają przez telefon kilka razy dziennie. Mówi się, że być może przeprowadzą się bliżej siebie na Florydę.
Nadal są zaangażowani w tenisa, Bob jest kapitanem reprezentacji USA w Pucharze Davisa, Mike jest trenerem, a oni wciąż spotykają się, żeby co roku grać w dywizji seniorów na Wimbledonie. „Jesteśmy niepokonani na emeryturze”, chwali się Bob.
Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają, ale mamy nadzieję, że teraz będą mogli usiąść w spokoju i cieszyć się powrotem do hotelu.