? Przeżyła jedną śmiertelną chorobę, a potem zmierzyła się z kolejną: dzisiejsze życie ikony telewizji lat 80. zszokuje Cię

Zanim stała się znaną twarzą w telewizji, była już osobą, która zaciekle walczyła o każdą szansę. Nie wyglądała ani nie zachowywała się jak typowa aktorka pierwszoplanowa – i to właśnie czyniło ją niezapomnianą. Jej wytrwałość pomogła jej zbudować długotrwałą karierę. Dekady później ta sama wytrwałość pomogła jej przetrwać nie jedną, a dwie poważne diagnozy raka, w odstępie zaledwie kilku miesięcy.

Aktorka na 33. dorocznej gali rozdania nagród Primetime Emmy 12 września 1981 r. | Źródło: Getty Images

W latach 80. stała się powszechnie znana – silną postacią w amerykańskiej prime-time. Jednak za blaskiem i kultowymi rolami kryła się kobieta, która wkrótce miała zmierzyć się z dwoma największymi wyzwaniami swojego życia, wykazując się cichą odwagą.

Kariera zbudowana na determinacji i wyczuciu czasu
Zaczęła w Nowym Jorku, trenowała do teatru i pojawiła się w operze mydlanej „Inny świat”, zanim odważnie przeprowadziła się do Los Angeles po trzydziestce — w wieku, w którym od większości aktorek oczekiwano już, że „doszły do czegoś”. Na jednym z pierwszych przesłuchań do „SWAT” wyróżniła się — nie dlatego, że pasowała do standardów branżowych, ale dlatego, że nie. Kiedy powiedziano jej, że rola wymaga bikini, zażartowała, że nie jest do tego stworzona. Reżyser się z tym zgodził — i straciła rolę.

Aktorka na zdjęciu w studiu KTTV w Hollywood w Kalifornii, 16 stycznia 1982 r. | Źródło: Getty Images

Ale ona ciągle wracała.

Drobne role przerodziły się w epizodyczne, a wkrótce zaczęła grać profesjonalistki i silne postacie kobiece – role, które odzwierciedlały zmiany kulturowe zachodzące w ruchu feministycznym. Nie była cichą żoną ani gospodynią domową. Była lekarką, prawniczką – kobietami z własną siłą.

Przełom w Falcon Crest
Jej przełom nastąpił w Falcon Crest, gdzie zagrała Maggie Gioberti, dziennikarkę, która stała się matriarchą rodziny. Telenowela emitowana w godzinach największej oglądalności szybko stała się hitem, a ona stała się jedną z jej najwybitniejszych gwiazd, znaną z kreowania inteligentnych, niezależnych kobiet o sile i elegancji. Kontynuowała aktorstwo po zakończeniu serialu, a po siedemdziesiątce wcieliła się w uwielbianą przez fanów rolę Marthy Rodgers w serialu Castle.

Aktorka bierze udział w telemaratonie KTTV Cerebral Palsy w The KTTV Studios w Hollywood w Kalifornii, 16 stycznia 1982 r. | Źródło: Getty Images

Odkrycie zmieniające życie.
We wrześniu 2023 roku rutynowa mammografia ujawniła coś nieoczekiwanego – powiększony węzeł chłonny pod pachą. Samo badanie nie wykazało żadnych nieprawidłowości, ale bystry radiolog zauważył obrzęk i zasugerował dalsze badania. Początkowo zbagatelizowała to. Jednak jej wieloletni partner, psycholog Connell Cowan, zachęcił ją, by potraktowała to poważnie.

Badania potwierdziły jej obawy: niedrobnokomórkowy rak płuc, najczęstszy rodzaj raka płuc – i taki, który we wczesnych stadiach daje niewiele objawów. Nie kaszlała, nie odczuwała bólu ani nie miała żadnych sygnałów ostrzegawczych. Ukryta choroba prawie pozostała niezauważona.

Portret aktorki, około 1983 r. | Źródło: Getty Images

Operacja, rekonwalescencja i nadzieja
W październiku 2023 roku przeszła operację w szpitalu Cedars-Sinai. To, co miało być drobnym usunięciem, stało się poważną operacją — lekarze usunęli cały górny płat prawego płuca i pobliskie węzły chłonne, aby zapobiec nawrotowi choroby. W ciągu pięciu dni znów chodziła. Rekonwalescencja była bolesna, ale nie poddawała się. Później podzieliła się z fanami informacją o wyleczeniu z raka, nazywając to niewiarygodnym błogosławieństwem.

Druga diagnoza – chłoniak.
Właśnie gdy odzyskiwała siły, spadł na nią kolejny cios. W styczniu 2025 roku ujawniła, że zdiagnozowano u niej również chłoniaka, nowotwór układu limfatycznego. Te dwie choroby nie były ze sobą powiązane – zaskakujący zbieg okoliczności. Pomimo szoku, nie cofnęła się.

Aktorka pozuje do portretu, około 1984 r. | Źródło: Getty Images

W maju 2025 roku podzieliła się kolejną dobrą nowiną: jej chłoniak został całkowicie opanowany. Przez cały ten czas nie szczędziła wsparcia fanom, nie dla współczucia, ale po to, by podnieść świadomość. Jej przesłanie było jasne – wczesne wykrycie ratuje życie, a nikt nie jest odporny, niezależnie od tego, jak zdrowy się wydaje.

Wciąż silna, wciąż tu
teraz, 82-letnia Susan Sullivan wciąż inspiruje – nie tylko jako aktorka, ale także jako osoba, która przeżyła. Otwarcie opowiedziała o tym doświadczeniu nie po to, by je dramatyzować, ale by pomóc innym rozpoznawać subtelne sygnały i wcześnie podejmować działania. Jej historia przypomina, że siła nie zawsze jest głośna – czasami objawia się w cichych wyborach i trudnych chwilach za zamkniętymi drzwiami.

Jej dorobek na ekranie rozciąga się na całe dekady, ale być może jej najbardziej znacząca rola to ta, którą gra teraz: kobiety, która wciąż pojawia się na ekranie — dla siebie i innych.

Like this post? Please share to your friends: