Wyobraź sobie rycerza w zbroi, dumnego szlachcica, a nawet króla – wszyscy noszą buty z absurdalnie długimi, spiczastymi noskami. Te nietypowe buty, zwane poulaines, nie były praktyczne i z pewnością niewygodne. Dlaczego więc pozostały w modzie przez prawie 400 lat?

Trend ten rozpoczął się w 1099 roku, kiedy krzyżowcy powrócili z pierwszej krucjaty w miękkich wschodnich pantoflach z noskami w szpic. Prawdziwy przełom nastąpił wraz z hrabią Fulk IV z Andegawenii, który cierpiał na bóle stóp. Jego szewc wydłużył noski butów, aby zmniejszyć nacisk, i wkrótce ten wzór przyjął się. Jeden ze szlachciców nawet wypchał buty i podwinął ich końce dla ozdoby – i tak narodził się modowy szał.

W XIV wieku poulaines stały się symbolem ekstrawagancji. W Polsce buty sięgały nawet 60 cm poza stopę. Aby w nich chodzić, wypychano czubki mchem lub mocowano je łańcuchami. Bogaci mężczyźni paradowali w wersjach z jedwabiu i aksamitu, a nawet rycerze nosili pancerne buty z przesadnie dużymi noskami.

Historycy uważają, że buty poulaines służyły kilku celom: sugerowały seksualną śmiałość, podkreślały status społeczny (ponieważ praca fizyczna była w nich niemożliwa) i stały się formą samodoskonalenia. Pomimo drwin ze strony duchowieństwa i oskarżeń o choroby, buty te cieszyły się powodzeniem – aż w końcu zostały zakazane lub opodatkowane ze względu na długość. W XVI wieku nosili je tylko błaznowie dworscy, co zapewniło im miejsce w historii jako dziwaczny, ale niezapomniany element mody.
