Apokaliptyczne przepowiednie nigdy nie wychodzą z mody. Od paniki związanej z Y2K po apokalipsę Majów w 2012 roku, ludzie wciąż fascynują się końcem świata. Najnowsza fala spekulacji wiąże się z obawami przed wojną nuklearną, katastrofą klimatyczną, a nawet śmiercią papieża Franciszka – po raz kolejny nasuwając pytanie: Kiedy Ziemia stanie się niezamieszkana?

Elon Musk niedawno dolał oliwy do ognia, ponownie ostrzegając, że Ziemia zostanie w końcu „spalona”. W wywiadzie dla Fox News podkreślił wagę stworzenia życia wieloplanetarnego. Według Muska kolonizacja Marsa to nie tylko eksploracja – chodzi o zapewnienie przetrwania ludzkiej świadomości w przypadku katastrofy planetarnej.

Naukowcy z japońskiego Uniwersytetu Toho podjęli próbę odpowiedzi na to odwieczne pytanie. Wykorzystując superkomputery i modele ewolucji gwiazd, obliczyli, kiedy życie na Ziemi może stać się niemożliwe. Według ich badania, opublikowanego w czasopiśmie „Nature Geoscience” , stanie się to dopiero za miliard lat, około roku 1 000 002 021. Do tego czasu temperatura na Ziemi wzrośnie, poziom tlenu spadnie, a Słońce stanie się znacznie gorętsze.

Około cztery miliardy lat później Słońce wejdzie w fazę czerwonego olbrzyma i może pochłonąć Merkurego, Wenus, a być może i Ziemię. Chociaż zmiany klimatu są realne i już dziś zmieniają nasz świat, ostateczny scenariusz spalonej Ziemi pozostaje odległy. Na razie Elon Musk może spoglądać w stronę Marsa, ale reszta z nas wciąż ma czas, aby dbać o planetę, którą nazywamy domem, i ją chronić.