W całych Chinach strzeliste wieżowce i lśniące bloki mieszkalne stoją w milczeniu. Te „miasta widma” to nie opuszczone ruiny, lecz świeżo wybudowane ośrodki miejskie – czyste, funkcjonalne i upiornie puste. Dlaczego je zbudowano i dla kogo?

Wzrost gospodarczy Chin pod koniec XX wieku zapoczątkował boom budowlany. Urbanizacja, eksport i rozwój przemysłu napędzały ogromne inwestycje w nieruchomości. W latach 2010–2013 Chiny zużyły więcej cementu niż Stany Zjednoczone w całym XX wieku. Jednak znaczna część tych nowych budynków pozostaje niezamieszkana.

Powód? Nieruchomości są postrzegane jako bezpieczna inwestycja. Wielu kupuje domy nie po to, by w nich mieszkać, ale by zachować majątek. Te puste mieszkania są traktowane jako aktywa, a nie rezydencje. Większość właścicieli nigdy nie planuje się do nich wprowadzić ani ich wynajmować.

Korzyści odnoszą również samorządy. Więcej inwestycji oznacza więcej miejsc pracy, wyższy PKB i lepszą pozycję polityczną. Jednak z ponad 65 milionami pustych domów Chiny stoją teraz w obliczu kruchej bańki mieszkaniowej – takiej, która może pęknąć, jeśli popyt nie nadąży za podażą.
