Ta niewiarygodna historia naprawdę wydarzyła się w północnej Kalifornii.
Casey Hathaway, wówczas trzyletni, i jego koledzy bawili się pewnego dnia świetnie, bawiąc się przed ogrodem swojej babci.
Młody chłopak pobiegł w gęsty las nieopodal domu, gdy nagle zainteresowało go coś, co przykuło jego uwagę.
Po tym dziwnym zdarzeniu nikomu nie udało się już odnaleźć dziecka.
Ze względu na skromne położenie domu w środku lasu, dziecko bardzo łatwo mogło się w nim zgubić.
Mimo że ludzie, którzy przyszli mu na ratunek, szukali go wszędzie, nie mogli znaleźć malutkiego Caseya.

Chociaż wszyscy sąsiedzi jego babci szukali go i trzymali kciuki, nikomu nie udało się trafić na jego ślad.
Nieszczęsne małe stworzenie zniknęło i zostało odnalezione dopiero dwa dni później w pobliżu naturalnego środowiska.
Gdy pewna kobieta usłyszała w oddali dźwięk przypominający płacz dziecka, na szczęście nie znajdowała się daleko.
Mimo to kobieta i jej psy wyruszyli w kierunku, z którego dochodził dźwięk, lecz nie udało im się nikogo odnaleźć.
Dlatego, gdy wezwała policję, tym razem dokładnie przeszukali teren i ostatecznie udało im się odnaleźć zaginionego młodzieńca.

Jednakże chłopca znaleziono przemoczonego i drżącego z zimna w krzakach, gdzie został porzucony.
Casey’a przesłuchano w sprawie wydarzeń, które miały miejsce następnego dnia po jego wyzdrowieniu. Twierdził, że podczas pobytu w lesie towarzyszyła mu inna osoba.
Opowiedział im, że niedźwiedź uratował mu życie, owijając jego ciało futrem innego niedźwiedzia, aby go ogrzać.
Ponadto zapewnił, że nie boi się niedźwiedzia i że nie może się doczekać ponownego spotkania z nim.